Zbawienny ALOES

     Aloesu - jako rośliny kaktusowatej, swojego czasu bardzo popularnej w wielu polskich domach, nie muszę chyba nikomu przedstawiać.
  Jego wszelakie zastosowanie zarówno w celach estetycznych jak i zdrowotnych sięga czasów panowania Kleopatry,słynącej z nieskazitelnej urody.Okazuje się bowiem, że ostatnia władczyni Egiptu, oprócz uwielbienia do kąpieli w mleku, zasłynęła także z zamiłowania do kosmetyków upiększających bazowanych właśnie na wyżej wymienionej roślinie.
  Do rzeczy.Jak pisałam na moim Twitterze wczoraj, dwa dni temu wylądowałam w szpitalu z paskudnymi powikłaniami po zignorowanym silnym stłuczeniu kolana dwa tygodnie temu.Ból był nie do opisania, na szczęście prześwietlenie nie wykazało żadnego zniszczenia tkanki kostnej, więc zostałam odprawiona do domu z pudełkiem paracetamolu w dłoni.
  Następnego dnia w trosce o moje zdrowie, od bardzo dobrego znajomego dostałam kiedys juz zażywaną przeze mnie, mieszankę soku z aloesu z glukozaminą firmy Forever.
   

    Sok ma ohydny smak(fujj!), jednak jego działanie jest niebywałe, codziennie rano wystarczy wypić jedną miarkę (około 40 ml) i po kłopocie.
   Swojego czasu miałam fioła na punkcie produktów zawierających cudowną zieloną, galaretowatą substancję i dzięki właśnie temu drinkowi, zaczynam odkrywać świat aloesu na nowo.Sam sok stymuluje układ trawienny, odbudowuje równowagę w naszych jelitach, dba o nasza cerę, skórę i paznokcie.
  Tym, którzy  nie są w stanie znieść cierpkiego, gorzkiego smaku soku polecam łykanie wersji bardziej przystępnej do konsumpcji, w postaci tabletek , dostępnych w większości sklepów ze zdrową żywnością:



  Miąższ jest przede wszystkim mieszanką wielu substancji mineralnych, witamin, tłuszczów nienasyconych i aminokwasów.
  Ma bardzo korzystne działanie na nasz układ odpornościowy, sprawiając, że jesteśmy bardziej odporni na szkodliwe działanie bakterii,wirusów i niesprzyjających warunków zewnętrznych a co za tym idzie - mniej chorujemy.


   Nasze babcie używały liści aloesu jako maseczki do włosów jak i skóry głowy, nakładając papkę z pogniecionych liści bezpośrednio na czuprynę.
   Sok rozcieńczony w wodzie fantastycznie sprawdzi się jako kojący tonik do twarzy (polecany dla osób ze skóra trądzikową!)
   Dlatego też z tych i wielu innych powodów rynek pielęgnacyjno - kosmetyczny bardzo szybko podchwycił ideę wykorzystania rośliny w wyrobie swoich produktów.
  Jedna z moich ulubionych firm Dr.Organic ma w swoim asortymencie całą linie z wykorzystaniem zielonej substancji :


    Wymieniona na początku firma Forever od dłuzszego czasu oprócz produkcji serii soków aloesowych także i w sektorze kosmetycznym może pochwalić się linia kosmetyków pielegnacyjnych:


                    Jak i UWAGA kolorowych (testowałyście kiedyś taki wynalazek?):


Działanie antybakteryjne wykorzystała m.in firma Burt's Bees w produkcji swojego płynu dezynfekującego:  :

   Wymieniłam tutaj tylko garść jednych z najpopularniejszych zastosowań tej niezwykłej rośliny, jej potencjał jest naprawdę niesamowicie ogromny. Sukulent ten zdecydowanie zasługuje na zwrócenie większej uwagi !
   Miałyście kiedyś styczność z ta rośliną, bądź, produktami z składem?Jakie są Wasze doświadczenia?Jeśli macie sprawdzone przepisy na domowej roboty kosmetyki, dajcie koniecznie znać!Buziaki
beautystarlet


Detoksykująca maseczka termalna "Sanctuary"

 
    Wczoraj po południu, na nowo odkryłam jeden z produktów, który jakiś czas temu, znalazł się na dnie mojej szuflady z "zapasami kosmetyków na zaś".Moje uwielbienie do maseczki o której będzie tutaj mowa uwieczniłam wczoraj na zdjęciu i pokazałam się wam w całej swojej krasie z szarą papką na twarzy na moim Twitterze (aaaa - widok iście z horrorów Hitchcocka!).
      Z maseczkami do twarzy mam bardzo dziwne relacje, ponieważ jeśli już jakaś zaskarbi sobie moje serce, będę używała jej namiętnie dopóki.., nie dojdę do zużycia połowy opakowania :/.To jest swoistego rodzaju światło czerwone dla mnie, indykujące "czas na zmiany' i tym sposobem, maseczka ląduje w w/w szufladzie czekając cierpliwie na swój wielki "come back"- każdy ma swoje dziwne zachowania, często kwestionujące naszą normalność, to jest właśnie jedno z moich, ale "what the hell, świat byłby nudny gdyby wszyscy byli tacy sami :).
   Ciągnąc dalej temat, przedstawiam wam, dawno temu wspominaną w jednym z moich filmików, detoksykującą maseczkę do twarzy z "Sanctuary":

   
     Za opakowanie 30 ml trzeba zapłacić 10 funtów.Sam kosmetyk ma bardzo gęsta konsystencje,wiec aby go wydobyć z tubki trzeba porządnie ja ścisnąć. Pod naporem siły na naszą dłoń wydobywa się ciemnoszara, prawie matowa papka:


    W chwili zetknięcia z powierzchnią uprzednio oczyszczonej i lekko wilgotnej skóry, zaczyna wytwarzać się przyjemne ciepło, otulające nasza cerę błogim uczuciem rozluźnienia.
  Maseczkę nakładamy na całą twarz, omijając okolice oczu, trzymamy przez dziesięć do piętnastu minut, po czym spłukujemy letnią wodą i wcieramy ulubiony krem do twarzy - ot cała magia :D
  Skóra po zmyciu produktu jest genialnie nawilżona i odprężona. Używacie podobnych maseczek?Jakie są wasze ulubione?buziaki
                                                                             beautystarlet

Pocztówka z urlopu

  Zawsze wracając z Polski czuję swoiste ukłucie z dolnej partii brzucha...Pomimo, że na obczyznie urzeduję już dobrych kilka lat, za każdym razem kiedy wylatuję z ojczyzny, moje serce zawsze jest targane dobrze znanym mi uczuciem nostalgii.
  Ostatnim razem kiedy zrobiłam taki urlopowy post, spotkał się z dużą aprobatą z Waszej strony, więc oto przed Wami  fotorelacja mojego lutowego krótkiego pobytu w kraju, zdjęcia i tym razem były robione spontaniczne-aparatem z telefonu dlatego jakość może nie powala, niemniej jednak mam nadzieję, że przyjemnie będzie Wam się ogladało.


      Jak zapewne wiecie zwykle latam do Krakowa ( miasto z którego pochodzę jest położone bliżej Warszawy, skąd miałabym o wiele bliżej, jednak nic nie poradzę na fakt, że Kraków już lata temu zdobył moje serce)


 Nie mogło się obejść bez spotkania ze znajomymi :)W jednym z krakowskich pubów, ktoś ma ochote na Białą Margaritę hmm :)???

Mogłabym się gapić przez szybę godzinami.Jeśli jeszcze nie wiecie gdzie owe miejsce się znajduje - zapraszam na ulice Szewską.




  Swojego czasu Sukiennice były dla mnie czymś czym, dla Muzułmanów jest Mekka. Mogłam tam przebywać godzinami, wlepiająć oczy we wszystko po trzy razy: 



                                                   Ach, mam słabość do tego miejsca !!!!


Nie zapomnijcie o tym jakże ważnym dniu !


 Po wyjściu z Inglota.Tyle poszukiwań, tyle testowań i nic...


 Dopiero na stoisku z kosmetykami firmy FLORMAR (nawiasem mówiąc to jest mój kiedykolwiek pierwszy zakup z tej firmy), znalazłam coś co mnie po części usatysfakcjonowało:


Hmmmmm :):):):)
Jeszcze pierwszej części nie skonczyłam, a juz mam drugą :)

 Musze Wam powiedzieć, że nie należe do grona lodożerców, jesli jednak natrafi sie okazja zjeść coś naprawdę odjechanego to w Krakowie stawiam na "Słodkiego Wentzla"(tutaj w Galerii krakowskiej)

                       Dzisiejszy poranek, stoję na przystanku autobusowym i czekam na 208


                                                          Główny gmach lotniska Balice


         Mój samolot,  powiem Wam szczerze, po wtorkowych ekscesach z tą firmą o, których możecie przeczytać TUTAJ, zaczynam mieć wątpliwości, czy chcę dalej latać z nimi



                                                    Na pokładzie jak zwykle zgiełk:



Lot tradycyjne - przespałam , tutaj ostatnie sprawdzenie kontroli celnej


Południowy terminal - to idziemy na pociąg !


Rozkład odjazdów, gdzie jest Redhill? Aha, peron pierwszy :)


Sprawdzanie bilecików :)Tutaj jest o tyle fajnie, że można kupić bilet u konduktora bez ponoszenia żadnych kosztów dodatkowych - dobra opcja jak jesteśmy spóźnieni i wpadamy do wagonu w ostatnije chwili!


Kolejna przesiadka - druga i ostatnia 

Ostatnia podróż trawła niecałe dziesięć minut i byłam już w Tunbridge Wells.Ot i mamy piątek, jak dla mnie to był tydzień pełen wrażen,a tu jeszcze sie nie skonczył, ponieważ jutro do pracy!
Jak Wy się macie?Jakie plany na dzisiejszy wieczór ?Ja poważnie zastanawiam sie czy aby nie zadzwonić do pracy i nie przedłużyć urlopu o jeszcze jeden dzień :D !Buziaki

beautystarlet



 

Ku przestrodze:dla podróżujących samolotami


    Jeszcze wczoraj sądziłam, że DZISIAJ o tej porze, będę już przemierzała krakowskie Stare Miasto napawając sie magiczną atmosferą tego miasta.Cały dzień miałam ustalony co do godziny: zakupy(ba,zakupy muszą być :D), spotkanie ze znajomą, wizyta kontrolna u ortodonty - po prostu idealnie zaplanowany grafik .
   Na lotnisko dotarłam na 1,5 godziny przed odlotem.Nieswiadoma tego co miało sie zaraz wydarzyć, podeszłam do "check in desk".Podaje dowód osobisty do sprawdzenia tożsamosci i mojej rezerwacji, gdzie po dłuższej chwili Pani mnie obsługująca prosi o chwilę cierpliwości i odchodzi.Owa chwila zaczęła sie przedłużać, a czasu coraz mniej.Zaczynałam sie denerwować.Kiedy Pani wróciła, z miną idącego jak na ścięcie winnego, oznajmiła mi "I'm really sorry but flight has been overbooked"... "ŻE CO...???"- właśnie usłyszana informacja z trudnością przedzierała się przez sciany moich mysli : Jak to "Overbooked..?! Co to znaczy?!"Ano właśnie...znaczy...I to bardzo wiele...
  Linie lotnicze (nie tylko EasyJet, którymi akurat dzisiaj ja miałam lecieć) mogą przyjąć wiekszą ilość rezerwacji jak jest miejsc na pokładzie samolotu "na wypadek jakby ktoś nie dotarł na czas",ponieważ w takim przypadku jest już kolejny pasażer, który wypełni pusty fotel...Co jednak się stanie w sytuacji kiedy wszyscy pasażerowie stawią sie do odlotu..?!
  A własnie to, że te osoby, które odprawiły sie jako ostatnie, czyli zaliczające sie do grupy tzw "rezerwowych" - nie polecą w mysl zasady "kto pierwszy ten lepszy..."Na moje nieszczeście dzisiaj znalazłam sie w tej grupie...i co..? NIE POLECIAŁAM.
   Takie postepowanie jest zawarte w regulaminie firmy i jest jak najbardziej zgodne z zasadami.Oczywiscie osobie poszkodowanej przysługuje w takim wypadku całkowity zwrot kosztów, czy darmowa zmiana rezerwacji plus staranie się o odszkodowanie.Ponadto kompania, jeśli jest taka potrzeba, pokryje wszystkie koszta związane z noclegiem, na wypadek dłuzszego oczekiwania na najblizszy lot.Wszystko pięknie zaplanowane i może niejednego wscieklego klienta udobrucha, jednak co mi po takiej rekompensacie, kiedy dzisiaj o godzinie piątej po południu miałam zarezerwowaną wizytę u ortodonty..?Kto mi zwróci wzięte na darmo dni urlopu..?
  Wniosek nasuwa sie taki : nawet jesli bilet kupicie i dostaniecie emaila potwierdzającego rezerwację, nie macie stuprocentowej gwarancji, że polecicie.Dopiero kiedy się odprawicie czy to online czy na lotnisku, możecie być pewni wylotu. Moja rada dla wszystkich ?Jesli macie możliwość odprawy online - ZRÓBCIE TO , miejcie to z głowy i nie spotka was taka niemiła sytuacja jak mnie...
  Mój lot został zmieniony na jutro, na szczęście wizytę u ortodonty także udało mi sie przebukować, ale straconego czasu i nerwów nikt mi nie zwróci( a o pieniądze dopiero rozpocznie sie batalia)...
                                                 beautystarlet                              

Kremy ze śluzem ślimaka !?


   Zgodzicie się chyba ze mną, że czasami  krążąc po internecie można natrafić na przeróżne, dziwne, zaskakujące i dosyć osobliwe kosmetyki o, których isteniu nawet w najśmielszych snach nam sie nie sniło.
 Tak jak w moim ostatnim wpisie o plastrach kolagenowych KLIK odniosłam sie do kultury wschodniej tak i dzisiejszy gwóźdz programu został przeze mnie odnaleziony własnie w tamtych okolicach.

                                     

     Prowodorem calego szumu jest...ŚLIMAK ,a ściślej ujmując temat - ŚLUZ, który wytwarza.Badania wykazały, że owa substancja ma zbawienne działanie na naszą skórę, pomagając w gojeniu się ran, redukowaniu zmian skórnych w postaci plamek, pomaga zwalczać problemy trądzikowe , a nawet dzięki swoim właściwościom może pomóc w redukowaniu zmarszczek.
  Coraz więcej firm wykożystuje owy skladnik w produkji kosmetykow pielegnacyjnych.Z tego co udało mi się odnaleść (poprawcie mnie jesli się mylę) chyba najbardziej popularną firmą zajmującą sie produkcją tego typu kosmetyków  jest - ELICINA.

    Sektor kosmetyczny z wykożystaniem tego "cudownego" składnika bardzo dynamicznie sie rozwija, a recenzje produktów z wykożystaniem ślimaczego śluzu są stosunkowo pochlebne zbierając coraz wiekszą liczbe zwolenników.
   Jake są wasze odczucia co do tego typu specyfików?Zastanawiam się, czy nie kupic takiego kremu i przetestowac, ot z czystej ciekawości.
     Jak wam sie podoba propozycja kosmetyku z takim nietuzinkowym składnikiem?Wypróbowałybyście taki krem?Buziaki

                                                               beautystarlet

  



Plastry kolagenowe pod oczy "Crystal Collagen Gold Powder Eye Mask"

    
    Jak często zdarza się wam kupić jakiś produkt i zakochać sie w nim bezpamietnie od pierwszego użycia?Ja zdecydowanie należę do grupy osób, które takich objawień doznaja stosunkow rzadko, dlatego jesli już takie nastąpi, poczuwam się do obowiazku podzielenia sie radosną nowiną ze światem :)



  Na plastry natrafiłam zupełnie przypadkowo, kiedy szukałam w internecie ksmetyków pielegujacych delikatną skóre pod oczami, ponieważ ostatnio zauważyłam, że ta właśnie ta okolica w szczególnosci szybko mi sie przesusza i wymaga ekstra opieki.
  Z dosyć dużym dystansem podeszłam do całego przedsiewziecia, a skusiłam sie na wypróbowanie "super produktu" tylko ze wzgledu na cenę ( £ 3.79 za 10 podwójnych sztuk),plus dodatkowo bałam sie,czy aby nie dostanę reakcji alergicznej.
  W opakowaniu znajduja sie dwa specjalnie wyprofilowane plastry, zatopione w aktywnym plynie. Maseczki zawierają w swoim składzie bio-collagen (cokolwiek to oznacza :D), który wraz z innymi składnikami ma za zadanie efektywnie zminimalizować uczucie zmęczonych oczu, wygładzić niewielkie i płytkie zmarszczki na skórze, zniwelować sińce i usunąć opuchliznę.



      Plastry nakładam  na oczyszczoną skóre co drugi dzien, na około 20 minut i pomimo, że nie jest to taka częstotliwość jaką zaleca producent (codziennie), wyniki mojego użytkowania są zniewalające.Pierwsze efekty widać już zaraz po usunięciu plastrów ze skóry !Skóra jest bardziej napięta, bardziej jędrna, a zmarszczki wygładzone.Wiecie jak bardzo wrażliwa jest moja okolica oczu,więc kolejnym problemem, którego sie obawiałam, było potencjalne pojawienie sie reakcji alergicznej.Ku mojej uldze, żadnych zmian skórnych nie zaobserwowałam!



     Nie na darmo, kiedy wpisałam ich nazwę w wyszukiwarkę, pokazało mi sie mnóstwo azjatyckich stron.Azjatki słyną z niezkazitelnej cery i z chęcią testują coraz to nowsze metody zatrzymywania czasu, więc pomyślałam :"raz kozie śmierć.
  Dzisiaj z całą odpowiedzialnoscią mogę wam serdecznie polecić te małe  cudeńka, cena jak widzicie jest kapitalna,a działanie powalające!