Pocztówka z urlopu

  Zawsze wracając z Polski czuję swoiste ukłucie z dolnej partii brzucha...Pomimo, że na obczyznie urzeduję już dobrych kilka lat, za każdym razem kiedy wylatuję z ojczyzny, moje serce zawsze jest targane dobrze znanym mi uczuciem nostalgii.
  Ostatnim razem kiedy zrobiłam taki urlopowy post, spotkał się z dużą aprobatą z Waszej strony, więc oto przed Wami  fotorelacja mojego lutowego krótkiego pobytu w kraju, zdjęcia i tym razem były robione spontaniczne-aparatem z telefonu dlatego jakość może nie powala, niemniej jednak mam nadzieję, że przyjemnie będzie Wam się ogladało.


      Jak zapewne wiecie zwykle latam do Krakowa ( miasto z którego pochodzę jest położone bliżej Warszawy, skąd miałabym o wiele bliżej, jednak nic nie poradzę na fakt, że Kraków już lata temu zdobył moje serce)


 Nie mogło się obejść bez spotkania ze znajomymi :)W jednym z krakowskich pubów, ktoś ma ochote na Białą Margaritę hmm :)???

Mogłabym się gapić przez szybę godzinami.Jeśli jeszcze nie wiecie gdzie owe miejsce się znajduje - zapraszam na ulice Szewską.




  Swojego czasu Sukiennice były dla mnie czymś czym, dla Muzułmanów jest Mekka. Mogłam tam przebywać godzinami, wlepiająć oczy we wszystko po trzy razy: 



                                                   Ach, mam słabość do tego miejsca !!!!


Nie zapomnijcie o tym jakże ważnym dniu !


 Po wyjściu z Inglota.Tyle poszukiwań, tyle testowań i nic...


 Dopiero na stoisku z kosmetykami firmy FLORMAR (nawiasem mówiąc to jest mój kiedykolwiek pierwszy zakup z tej firmy), znalazłam coś co mnie po części usatysfakcjonowało:


Hmmmmm :):):):)
Jeszcze pierwszej części nie skonczyłam, a juz mam drugą :)

 Musze Wam powiedzieć, że nie należe do grona lodożerców, jesli jednak natrafi sie okazja zjeść coś naprawdę odjechanego to w Krakowie stawiam na "Słodkiego Wentzla"(tutaj w Galerii krakowskiej)

                       Dzisiejszy poranek, stoję na przystanku autobusowym i czekam na 208


                                                          Główny gmach lotniska Balice


         Mój samolot,  powiem Wam szczerze, po wtorkowych ekscesach z tą firmą o, których możecie przeczytać TUTAJ, zaczynam mieć wątpliwości, czy chcę dalej latać z nimi



                                                    Na pokładzie jak zwykle zgiełk:



Lot tradycyjne - przespałam , tutaj ostatnie sprawdzenie kontroli celnej


Południowy terminal - to idziemy na pociąg !


Rozkład odjazdów, gdzie jest Redhill? Aha, peron pierwszy :)


Sprawdzanie bilecików :)Tutaj jest o tyle fajnie, że można kupić bilet u konduktora bez ponoszenia żadnych kosztów dodatkowych - dobra opcja jak jesteśmy spóźnieni i wpadamy do wagonu w ostatnije chwili!


Kolejna przesiadka - druga i ostatnia 

Ostatnia podróż trawła niecałe dziesięć minut i byłam już w Tunbridge Wells.Ot i mamy piątek, jak dla mnie to był tydzień pełen wrażen,a tu jeszcze sie nie skonczył, ponieważ jutro do pracy!
Jak Wy się macie?Jakie plany na dzisiejszy wieczór ?Ja poważnie zastanawiam sie czy aby nie zadzwonić do pracy i nie przedłużyć urlopu o jeszcze jeden dzień :D !Buziaki

beautystarlet



 

4 comments:

  1. Kocham Kraków ;) Śliczne zdjęcia ;) Tak dawno tam nie byłam :(


    W wolnej chwili zapraszam do mnie na news ;*

    ReplyDelete
  2. Bardzo fajna relacja, aż zachciało mi się do Krakowa :D

    ReplyDelete
  3. Bylam osttanio w Krakowie ale na parę godzin w nocy, także po sklepach nie pochodziłam ;p Oczywiście nie zapomniałam o Dniu Kota :) "Ciemniejszą stronę Greya" już przeczytałam, muszę sobie własnie kupić 3cią część :)

    ReplyDelete

NIE ZOSTAWIAJCIE KOMENTARZY SŁUŻĄCYCH AUTOPROMOCJI BĄDŹ STRON PERSONALNYCH. WSZYSTKIE WIADOMOŚCI ZAWIERAJĄCE TAKIE TREŚCI - BĘDĄ USUWANE