Zakupy z Paryża !

   
    UPDATE.Tak jak informowałam was na moim Twitterze trzy dni temu kiedy byłam w połowie pisania owej notki,złośliwość rzeczy martwych połączona z siłami natury(patrz śnieg i deszcz w GB),odcięła mnie totalnie od cyberświata łącznie z linia telefoniczną :/Jestem całkowicie odcięta od sieci.Błąd już głosiłam i teraz muszę pokornie czekać aż ktoś skontaktuje się ze mną w sprawie rychłego rozwiązania problemu.Notka zostaje dziś przesłana dzięki łączności poprzez łącze komórkowe :)!
  Wycieczka do Paryża była obłędna,wiem,że wielu osobom miasto to, kojarzy się z romantyzmem i zakochanymi parami,co w moim przekonaniu jest przereklamowanym stereotypem bardzo odbiegającym od dzisiejszego Paryża.Mnie Paryż ujął swoją architektura i sposobem jakim tętni życiem - czy jest drogo?Jednak gdybym zastanawiała się nad każda jedną wycieczka -czy dam rade finansowo,nie zwiedziłabym nic!Trzeba wziąć się w garść zacisnąć przysłowiowego pasa i spełniać marzenia!
  Teraz do meritum sprawy.Bardziej od kupowania nastawiłam się na zwiedzanie,dlatego tez moje łupy będą skromne.
   
Przoduje przede wszystkim Bioderma - delikatny płyn micelarny,który zachwyca setki tysięcy  osób na całym świecie przez swoje niezwykłe działanie - od ponad tygodnia zaliczam się do tej grupy osób:

żele pod prysznic Nectar of Nature  kupione w lokalnym supermarkecie.Wylądowały w moim koszyku dzięki zniewalającemu zapachowi,istna bomba owocowa zamknięta w każdym pojemniczku.Gama produktów jest o wiele większa,ja skusiłam się na zapach kokosowy i pomarańczowo-brzoskwiniowy:


  W Sephorze zaopatrzyłam się w nowy atomizer zamknięty w ,może i trochę tandetnym,aczkolwiek cieszącym oko, opakowaniu  (Flo ,o którym pisałam wam w zeszłym roku niestety zaciął mi się i przestał psikać).
  Następnie sięgnęłam po pomadkę do ust w kolorze Rouge Shine (co w moim przypadku jest bardzo rzadkim zjawiskiem),która zauroczyłam mnie swoim delikatnym i subtelnym kolorem ,który po aplikacji na usta na "mokre" wykończe.Pani także dorzuciła próbkę nowego zapachu Lancome "La vie est belle", który osobiście uważam za dosyć ciężki i duszący,nadający się tylko na wieczorne wyjścia.


     Ot cały mój haul :) ,skromnie - ostrzegałam na poczatku ;).Używałyście kiedyś francuskich ,bądź kupionych we Francji kosmetyków?Dajcie znać w komentarzach,buziaki

                                                                                     beautystarlet

7 comments:

  1. pojechals zwiedzac a i tak kilka cukiereczkow na wies prywiozlas. :) buziaczki

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie byłabym sobą gdybym wróciła z pustymi rękoma :),buziaki :*

      Delete
  2. W Paryżu kupiłam jedne z moich ulubionych perfum Rejouissance marki Yes for Love :)

    ReplyDelete
  3. Hej,
    nominowałam Cię do TAG Liebster Blog

    http://bluegirl-ewa.blogspot.com/2013/03/tag-libster-blog-award.html
    Zapraszam :)

    ReplyDelete
  4. Replies
    1. Zapach ladny,ale nie widze go na sobie na dluzsza mete,za ciezki :)

      Delete

NIE ZOSTAWIAJCIE KOMENTARZY SŁUŻĄCYCH AUTOPROMOCJI BĄDŹ STRON PERSONALNYCH. WSZYSTKIE WIADOMOŚCI ZAWIERAJĄCE TAKIE TREŚCI - BĘDĄ USUWANE