Róż "santa rose" od Rimmel'a


    Przyznaję, to był nieplanowany zakup :).Wracałam z pracy do domu i skróciłam sobie trasę przez Bootsa.., biedna dola moja !
 Chroniczne uzależnienie od kosmetyków w owej chwili właśnie obudziło się z letargu.
  W efekcie końcowym w moje ręce wpadł przepiękny, delikatnie rozświetlający róż do polików firmy Rimmel 



     Produkty tej marki uwielbiam za ich cenę i jakość , którą dostajemy w opakowaniu.
Kolorek utrzymany jest w bardzo neutralnej gamie tonów brzoskwiniowych 


                                                        Jego wykończenie jest bardzo satynowe


       Niezwykle naturalnie prawie niewidocznie prezentuje się na skórze, nadając jej jednocześnie zdrowego kolorytu i blasku.
      Myślę, że to może być fajna sprawa na lato gdzie chcę  aby moja skóra wyglądała zdrowo i promienie bez nawału przysłowiowej "tapety" na twarzy.


Jak wam si podoba efekt końcowy?Kosmetyk nadaje się do mojego nadchodzącego rozdania urodzinowego ?
buziaki

                     beautystarlet

Za co uwielbiam truskawki !



  Sezon na  truskawki oficjalnie został rozpoczęty.To właśnie czerwiec jest miesiącem gdzie te przepyszne owoce zalewają masowo półki sklepowe.
    Tak na marginesie: zastanawiam się dlaczego tak długo zwlekałam z kupnem tychże owoców (dopiero w zeszłym tygodniu weszłam w posiadanie mojego pierwszego koszyczka ), gdzie oprócz obłędnego smaku, dobrodziejstw ich spożywania jest co niemiara !
   

Truskawki są napakowane witaminą C, która m.in wspomaga nasz układ odpornościowy, przeciwdziała wolnym rodnikom dzięki swoim właściwościom utleniającym, wspomaga odbudowę tkanki kostnej, pozytywnie wpływa na syntezę kolagenu odpowiedzialnego za napięcie skóry oraz za jej zdrowy blask.



   Truskawki same w sobie tworzą przysłowiowe niebo w gębie i można także łączyć je w przeróżne kombinacje z innymi pokarmami ( pamiętacie  ten kultowy kompot truskawkowy z makaronem w letnie upalne dni :D?)
  Poniżej prezentuję wam mój dzisiejszy obiadowy posiłek.Ostatnio jestem okropnym leniem, ponieważ nie chce mi się gotować, wiec idę troszkę na łatwiznę ;).Tłumacze się tym, że w gorące dni nikomu tak naprawdę nie chce się stać przy garnkach :).
     Serek wiejski , otręby pszenne, cynamon, słodzik (naturalny, pozyskiwany z rośliny i o wiele zdrowszy od zwykłego - post na jego temat już niedługo :D ), oraz kilka truskawek... 
                                                                    ET VOILA !

 
                                     Wizualnie aż takiego wielkiego szału może nie ma (wygląda trochę jak "baby food" ;p), ale kto spróbuje ten powie, że nie ocenia się książki po okładce ;)
                                                                         



Dajcie znać jakie są wasze ulubione potrawy/dania z zastosowaniem tych owoców :)A tymczasem...  Smacznego :D !
buziaki
   
                         xbeautystarletx




Kawiorowy zestaw do paznokci od Marie Claire



      Robiąc ostatnio zakupy w Tesco mimochodem podeszłam do działu prasowego.Generalnie rzecz biorąc,nigdy nie byłam i nie jestem wielką fanką kupowania miesięczników dla kobiet i nigdy nie należałam do osób , które były łase na różnego rodzaju dodatki kosmetyczne, które tutaj w Wielkiej Brytanii stały się praktycznie nieodzowną częścią każdej gazety.
    Lubię popatrzeć co w danym miesiącu przyciąga klienterię , jednak na tym się całość kończy.Tym razem jednak - było inaczej..:)
  Dorwałam egzemplarz lipcowego numeru Marie Claire w którym dodatkiem specjalnym był mini set kawiorowego zestawu do paznokci 


                                  Kolorem bazowym jest przepiękny beżowy, matowy kolor :



                                No i oczywiście "gwóźdź programu" kawiorowe granulki:



         Pomyślałam sobie , że manicure przy użyciu tego zestawu fajnie będzie się prezentował na weselu na które lecę do kraju już w sierpniu.Jak za złotem nie przepadam,tym razem postanowiłam, że wszystkie dodatki będą właśnie utrzymane w tej tonacji kolorystycznej, lakier  i drobne kuleczki pasują jak ulał!





      Zauważyłam małą nieścisłość, na lakierze została przyklejona etykietka granulek,natomiast na granulkach - etykieta lakieru ;), "complainować" raczej nie mogę, wszak mamy tutaj do czynienia tylko z małym dodatkiem ;)




                                     
                                            Tak czy siak zestaw prezentuje się uroczo

      



     Marie Claire jest nadal dostępna w sklepach w GB, więc jeśli macie ochotę wypróbować ,4 literki w górę i biegniemy do najbliższego kiosku  :D !
       Testowałyście kiedyś tego typu ozdoby do paznokci?
                                                   buziaki

                                                                                beautystarlet

Mleko z orzechów laskowych


   Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić moim najnowszym odkryciem,  które zaskarbiło sobie moje serce.
  Oprócz naturalnej wody kokosowej, o której pisałam wam TUTAJ  , w lodówce na dłużej miejsce zagrzeje jeszcze jeden "ananasek". Od niedawna staram  się powoli wyłączyć mleko krowie z mojej diety i szukam innych substytutów, które mogłabym spożywać na porządku dziennym. 
  Mleko sojowe jest już wszystkim dobrze znane i chyba jest najpopularniejszym zastępstwem mleka zwierzęcego , zaraz na drugim miejscu plasuje się mleko migdałowe.Jednak poszerzając moja wiedzę na temat zamienników, zaczynam odkrywać inne produkty, które także genialnie mogą zastąpić zwykłe mleko.
  Ostatnio na półkach sklepowych jednego z supemarketów znalazłam mleko z orzechów laskowych 


Mleko ma kremowy kolor , jest bardzo delikatne i "aksamitne" z naturalnie wyczuwalnym smakiem orzechowym .Mleko nadaje się także do gotowania.


 Ostatnio chodził za mną koktail z likieru typu "irish cream" oraz likieru kawowego. Postanowiłam zaryzykować i wymieszać oba składniki ze schłodzonym mlekiem z orzechów. Kombinacja smakowa wydała mi się całkiem ciekawa, gdzie wszystkie składniki dobrze się ze sobą komponowały - nie myliłam się ! Koktail wyszedł przepyszny !Dodajcie do tego łyżkę lodów waniliowych i macie swój kawałeczek nieba na Ziemi :)
  

Mleko ma wiele zalet i walorów odżywczych, nie zawiera laktozy czy glutenu.


Próbowałyście kiedyś takiego właśnie mleka?PS Dajcie znać gdzie w Polsce można je dostać.
buziaki
beautystarlet






"Rocket volum Express" ,czy warto...?



      Tusze do rzęs  firmy Maybelline zawsze spełniały moje oczekiwania i nie miałam większych zarzutów co do użytkowania, formuły czy długości pozostawania na rzęsach.
  Podążając moja sprawdzoną drogą sięgnęłam po ich najświeższe "dziecko" Rocket Volume Express   
   Przyzwyczajona do dosyć zadowalającego pierwszego wrażenia także i tutaj spodziewałam się pozytywnego "czegoś" przy pierwszej styczności z produktem...I tutaj podałam sobie rękę z ogrooomnym rozczarowaniem...




  W pewnym sensie był to mój błąd, ponieważ nie przeczytałam uważnie jaki efekt naszym rzęsom ma nadać tusz, jednak ten który gwarantuje nam producent wcale mnie nie powalił.
  Osobiście jestem zwolenniczką wydłużenia niż pogrubienia, ale skoro juz kupiłam owy kosmetyk, pomyślałam,że dam mu szansę się wykazać.
   Według producenta ,dzięki ogromniej szczocie, która przeciwdziała sklejaniu rzęs ,maskara ma nam nadać osiem razy większe  pogrubienie rzęs.., naprawdę..?


    Moje pierwsze wrażenie po pierwsze aplikacji było WTF !? Dosłownie.Gdzie to nieziemskie pogrubienie..?Przez pierwszy tydzień stosowania, byłam zmuszona  "wspomagać się" dodatkowym tuszem, ponieważ nader wodnista formuła tego pierwszego nawet po nałożeniu trzech warstw nie dawała efektu "miliona" rzęs.

 Jak do tej pory nigdy nie spotkałam się z maskarą, która podczas noszenia odznaczałaby mi się na skórze pod oczami, no cóż każdy ma swój pierwszy raz..;), swój właśnie przeżyłam z Rocket volume express - o losie... Żeby było zabawniej nikt w pracy nie pofatygował się aby mi powiedzieć, że moje lico wygląda jak "pyszczek pandy", wiec dopóki sama nie spojrzałam w lustro, dumnie paradowałam z czarnymi smugami wokół oczu


 Dopiero po około tygodniu kiedy konsystencja tuszu podeschła ( naturalny efekt podczas codziennej eksploatacji) mocno trzymał się na rzęsach nie zostawiając żadnych śladów, jednak efekt pogrubienia nadal był i jest kiepski, więc szału tutaj nie ma...
  Cóż nawet najbardziej zaufany producent może czasami nas zawieść...Nie oznacza to jednak, że zraziłam się do tej marki kompletnie, ot jeden produkt w morzu dziesiątek, które przetestowałam nie zmieni mojego zdania na temat firmy, Maybelline nadal pozostaje jedną z moich ulubionych firm kosmetycznych :)
  Używałyście może tego produktu..?Jakie są Wasze opinie na jego temat ?Buziaki,

                                                                                             beautystarlet




Bananowy krem do rąk


 Dzisiaj przedstawiam Wam jeden z moich ostatnich nabytków na punkcie którego dostałam konkretnego bzika.Krem do rąk, który oprócz genialnych właściwości nawilżających ma także przecudowny  zapach!

  
    Firma Burt's Bees do produkcji swoich kosmetyków stara się wykorzystywać składniki pochodzenia naturalnego.


Do tanich kremów nie należy, ponieważ trzeba zapłacić za niego 10 funtów, jednak jest niesłychanie wydajny,wiec cena przekłada się na długi okres stosowania.Ilość produktu którą pokazuję na zdjęciu wystarcza na solidne rozsmarowanie na całej powierzchni dłoni.


Ma dosyć gęstą konsystencję jak na krem do rąk, ale jednocześnie formuła jest bardzo puszysta.Moje dłonie które potrzebują naprawdę konkretnego nawilżenia i szczególnej uwagi w jednej chwili zapałały sympatią do tego kosmetyku i ta zażyłość cały czas rośnie w siłę :) Stosunkowo szybko wchłania się w skórę, a uczucie nawilżenia towarzyszy nam przez długi czas. Zauważyłam także duża poprawę w stanie moich skórek wokół paznokci, nie odstają, nie są już tak suche, że aż białe, brawo!


Oczywiście nie można zapomnieć i kultowym już zapachu bananowym, który powala zmysły!Pomimo, że pełna nazwa oprócz banana, zawiera także wosk pszczeli tak ten drugi nie jest dla mnie wyczuwalny.
Produkt zdecydowanie godny polecenia :).Macie swój ulubiony krem do rąk :)?
buziaki 
x

beautystarlet