"Rocket volum Express" ,czy warto...?



      Tusze do rzęs  firmy Maybelline zawsze spełniały moje oczekiwania i nie miałam większych zarzutów co do użytkowania, formuły czy długości pozostawania na rzęsach.
  Podążając moja sprawdzoną drogą sięgnęłam po ich najświeższe "dziecko" Rocket Volume Express   
   Przyzwyczajona do dosyć zadowalającego pierwszego wrażenia także i tutaj spodziewałam się pozytywnego "czegoś" przy pierwszej styczności z produktem...I tutaj podałam sobie rękę z ogrooomnym rozczarowaniem...




  W pewnym sensie był to mój błąd, ponieważ nie przeczytałam uważnie jaki efekt naszym rzęsom ma nadać tusz, jednak ten który gwarantuje nam producent wcale mnie nie powalił.
  Osobiście jestem zwolenniczką wydłużenia niż pogrubienia, ale skoro juz kupiłam owy kosmetyk, pomyślałam,że dam mu szansę się wykazać.
   Według producenta ,dzięki ogromniej szczocie, która przeciwdziała sklejaniu rzęs ,maskara ma nam nadać osiem razy większe  pogrubienie rzęs.., naprawdę..?


    Moje pierwsze wrażenie po pierwsze aplikacji było WTF !? Dosłownie.Gdzie to nieziemskie pogrubienie..?Przez pierwszy tydzień stosowania, byłam zmuszona  "wspomagać się" dodatkowym tuszem, ponieważ nader wodnista formuła tego pierwszego nawet po nałożeniu trzech warstw nie dawała efektu "miliona" rzęs.

 Jak do tej pory nigdy nie spotkałam się z maskarą, która podczas noszenia odznaczałaby mi się na skórze pod oczami, no cóż każdy ma swój pierwszy raz..;), swój właśnie przeżyłam z Rocket volume express - o losie... Żeby było zabawniej nikt w pracy nie pofatygował się aby mi powiedzieć, że moje lico wygląda jak "pyszczek pandy", wiec dopóki sama nie spojrzałam w lustro, dumnie paradowałam z czarnymi smugami wokół oczu


 Dopiero po około tygodniu kiedy konsystencja tuszu podeschła ( naturalny efekt podczas codziennej eksploatacji) mocno trzymał się na rzęsach nie zostawiając żadnych śladów, jednak efekt pogrubienia nadal był i jest kiepski, więc szału tutaj nie ma...
  Cóż nawet najbardziej zaufany producent może czasami nas zawieść...Nie oznacza to jednak, że zraziłam się do tej marki kompletnie, ot jeden produkt w morzu dziesiątek, które przetestowałam nie zmieni mojego zdania na temat firmy, Maybelline nadal pozostaje jedną z moich ulubionych firm kosmetycznych :)
  Używałyście może tego produktu..?Jakie są Wasze opinie na jego temat ?Buziaki,

                                                                                             beautystarlet




4 comments:

  1. Podoba mi się szczoteczka lubię takie :)


    Pozdrawiamy i zapraszamy
    http://www.lifeandpassion88.blogspot.com/

    ReplyDelete
  2. Tusze Maybelline zawsze zostawiają mi grudki na rzęsach :(

    ReplyDelete
  3. Mam i chwilowo zaprzestałam używania, właśnie przez te pandy pod oczami, jak trochę przeschnie to do niego wrócę :) Swoją drogą, co jest z tymi ludźmi? Tak ciężko powiedzieć "słuchaj, tusz ci się rozmazał pod okiem"? Już kilka razy się spotkałam z tym, że nawet najlepsza przyjaciółka mi tego nie powiedziała.

    ReplyDelete
  4. hahaha zgadza sie,a pozniej zastanawiasz sie jak dlugo paradowalas z rozmazana maskara :D !

    ReplyDelete

NIE ZOSTAWIAJCIE KOMENTARZY SŁUŻĄCYCH AUTOPROMOCJI BĄDŹ STRON PERSONALNYCH. WSZYSTKIE WIADOMOŚCI ZAWIERAJĄCE TAKIE TREŚCI - BĘDĄ USUWANE