Tylko jeden,ale za to jaki...:)

...prezent pod choinkę :). Ponownie spełniło się jedno z moich marzeń.Dokładnie pamiętam kiedy pierwszy raz go zobaczyłam,oczy mi się zaświeciły, a serce zaczęło bić mocniej :)
Nie powinien więc, nikogo dziwić fakt, że owe cudeńko znalazło się na mojej "chciejliście"...

  Mam, wreszcie mam,jest mój i tylko mój :) Zegarek Guess w kolorze rose-gold 





  Nie liczy się ilość, ale liczy się jakość :)

                                                                        Buziaki
                                                                         Ania

Życzenia





 Zdrowych i spokojnych Świąt kochani :* 

Buziaki
Ania

Świąteczne dania wg angielskiej tradycji

"Co kraj to obyczaj" - trafniejszego przysłowia nie da się tutaj przytoczyć.Ile nacji na świecie tyle tradycji, dlatego dziś przedstawiam Wam listę tego, czego możecie się spodziewać na stole angielskim podczas Świąt.
  Trzeba tutaj wspomnieć,że Wigilia jako tako zaznaczona w angielskim kalendarzu jest, tak główny, wspólny posiłek jest spożywany dopiero pierwszego dnia Świąt.
Jednak UWAGA, nie znajdziecie na stole dwunastu potraw,nie znajdziecie sianka czy stroików,za to znajdziecie pokaźnych rozmiarów indyka oraz przystrojenie godne imprezy sylwestrowej!Jednak skupmy się tutaj na samym posiłku - główny akcent świątecznej kolacji :
  
      Mr indyk pieczony, który koniecznie podawany jest z sosem żurawinowym 



   W zależności od upodobań, indyk może być podawany sam, bądź faszerowany wieprzowym mięsem mielonym z przyprawami (osobiście preferuję tą pierwszą opcję).
  Na stole nie może także zabraknąć tzw "veg trimmings" czyli pieczonych warzyw.
Podczas festywnego obiadu na stole koniecznie muszą się  znaleźć:

                                                                 Brukselka 


                                                       ...marchewka...

oraz pieczone ziemniaki.

Ostatnim akcentem,który znajdziecie na bożonarodzeniowym talerzu jest  kiełbaska zawinieta w kawałek bekonu tzw "pig in blanket"

 Na koniec całość jest polewana  "gravy" czyli zagęszczonym sosem (smaki są różne :wołowe,drobiowe i warzywne) et voila


         Po tak sytej kolacji, jeśli ktos ma jeszcze miejsce w brzuszku, na deser podawany jest  "bread pudding" polewany budyniem,ktory wykonany jest z ...chleba i owoców :) 


       Narobiłam Wam ochoty ;) ?Buziaki

Ania

Mince pies - tradycyjne,angielskie słodkości świąteczne


     Dziś jest post dla świątecznych łakomczuchów (patrz ja).Lata spędzone w Wielkiej Brytanii pozwoliły mi dogłębniej przestudiować świąteczną tradycję jaką praktykują mieszkańcy wysp.Dokładnie pamiętam jak dziś,kiedy na półkach sklepowych zobaczyłam kultowe "mince pies".Mój słowniczek angielski już był dosyć dobrze zaopatrzony i samo słowo "mince" kojarzyło mi się z niczym innym jak z czymś mielonym ( najczęściej mielonym mięsem).



     Wizja czegoś słodkiego nadzianego kupą mięcha jakoś kiepsko działała na moją wyobraźnię.., jednak, że człowiek uczy się całe życie przez jednego z moich zagranicznych znajomych, zostałam uświadomiona, że mince pie nie ma nic wspólnego ze "zwierzętami ":)
  Przez festywny, świąteczny okres , do kawy, herbaty, czy na tak popularne imprezy przedświąteczne, na stół wystawiane są właśnie te małe słodkości nie mające nic wspólnego z sekcją mięsną.
  Urok mince pies tkwi w tym, że są do kupienia tylko w tym właśnie okresie roku (no chyba, że ktoś zapragnie zrobić je we własnym piekarniku w środku lata ;))

   


Idea jest bardzo prosta (i megapyszna!!) : kruche ciasto plus farsz z rodzynek i cynamonu (chodź niektórzy dodają także cukier, suszone jabłka, żurawinę i sok z mandarynek  - w zależności od upodobań) - ot cała filozofia, a efekt?Powala z pierwszy kęsem!
Wykończenie ciasteczek jest różne: od tradycyjnego całego "kapelusza", poprzez wycięte z ciasta gwiazdki, choinki ,kruszonki i co Wam tylko przyjdzie do głowy.





Dla "lazy people" jest opcja sklepowa - czyli kupujemy gotowca ;) , a dla tych co lubują się w pieczeniu oto szybki i jakże prosty przepis

Ciasto kruche wszyscy wiemy jak zrobić, prawda :)?

Co do nadzienia: Wszystkie owoce smażymy razem z cukrem aż otrzymamy gęstą papkę.

Do mimi foliowych foremek nakładamy wyrobione kruche ciasto, wypełniamy uprzednio przestudzonym nadzieniem owocowym i dekorujemy okruszkami ciasta według upodobań.


Pieczemy w piekarniku w temperaturze około 200 stopni przez 20 minut - ot cała filozofia :) Podawane na zimno czy na ciepło z budyniem ucieszą każde podniebienie!!!

Smacznego!
Ania

Po wizycie Mikołaja


             A jednak..:) Święty przeczytał mój list KLIK i spełnił moje dwa życzenia z listy . 




                 Moja radość sięgnęła nieba gdyż obie rzeczy nie należą do najtańszych.W rzeczywistości pewnie nie pozwoliłabym sobie na taki jednorazowy wydatek..,aaaale, że konto Świetego ma kilka zer,sprawienie mi przyjemności okazało się pikusiem :)

         Co prawda z Jo Malone wyśniłam sobie dyfuzor,ale żel do mycia rąk i ciała o zapachu   angielskiej gruszki i frezji też zaspokoił moją potrzebę :)
   Pomimo swoich niebotycznych cen ( 250 ml = 32 funty) w produktach tej firmy zawsze podobała mi się ich intensywność zapachowa jak i niesamowita wydajność.Zapach na naszej skórze jest dobrze wyczuwalny nawet po upływie godziny od mycia, a dyfuzory zapachowe starczają na ponad pół roku.
 

O dawna upatrzona zawieszka z Pandory także weszła w moje posiadanie.

Kolekcja świąteczna Pandory cała zachwyca, ale zawieszka , którą dostałam stała na najwyższym miejscu "chciejlisty zawieszek świątecznych ".
Aniołek dla (nie tak bardzo)grzecznego aniołka ;D 


  Ciastek aż się ucieszył na wieść o nowym kompanie :) (Jeszcze tylko jeden koralik i bransoletka będzie kompletna!Co oznacza kupno kolejnej :>)


   Aha,dostałam także trzeci prezent :), niestety jest tak duży (długi?!),że najzwyczajniej się nie zmieścił w kadrze! W moim mieszkaniu swoje miejsce grzeje także..Ponad połtorametrowa ruzga :D
 Widać dobry humor i Świętego nie opuszcza ;)

buziaki
Ania

Michael Kors x3


Hej !

  Dzisiejszy post powstał w enspresowym tempie pod wpływem chwili, a to za sprawą kolekcji zapachów od Michaael'a Korsa.
  Jestem nią oczarowana - dosłownie, kompozycje zapachowe zamknięte w każdej fiolce powalają swoim wysublimowanym zapachem, wierzcie mi z chęcią przygarnęłabym każdy jeden flakonik.
  Wypuszczona na rynek seria składa się z trzech zapachów.

Już przez same flakoniki, podłużne, prostokątne i piękne w swojej prostocie macie ochotę podejść aby zobaczyć co kryje się w środku
   
Pierwszy zapach nosi nazwę "Sporty Cytrus"


Zapach świeży,morski z delikatną nuta kwiatową,kojarzy mi się z kobietą aktywną,dobrze zorganizowaną,trzymającą rękę na pulsie,nosi szpilki, ale nie pogardzi zwykłymi japonkami ;) Zapach na codzienne noszenie.

Drugi w kolejności jest "Glam Jasmine"


Typowy zapach kwiatowy - odnośnik kobiety romantycznej, lubiącej czasem "sobie odpuścić" pozwalając życiu przechwycić ster.Zdecydowanie nosiłabym go w porze wieczornej i podczas weekendów,kiedy nie muszę się stresować pracą ;)

Ostatnia gwiazda nosi nazwe "Sexy amber"


Połączenie wszystkich nut poprzednich zapachów.Rezultat?Bombshel !Kobieta-Glam, pani bizneswoman, znająca swoją wartość, lubiąca dopilnować aby wszystko było na swoim miejscu,budząca respekt i podziw w środowisku za swoją trafność w każdej sytuacji. Kobieta, która za dnia jest bossem i nosi parę spodni,a wieczorem nieoficjalna, domowa w dresach,pomimo tego - nadaj wyglądająca oszałamiająco.Zapach dla odważnych - na każdą porę dnia ( i nocy też...;P)

Święta jeszcze przed nami,może akurat jeden z tych zapachów stanie się Waszym prezentem świątecznym:)?Który chciałybyście dostać?A nawet jeśli żaden Wam nie przypadł do gustu, dajcie znać jakie perfumy/wody toaletowe/mgiełki są Waszymi ulubionymi !

Buziaki
Ania