Po wizycie Mikołaja


             A jednak..:) Święty przeczytał mój list KLIK i spełnił moje dwa życzenia z listy . 




                 Moja radość sięgnęła nieba gdyż obie rzeczy nie należą do najtańszych.W rzeczywistości pewnie nie pozwoliłabym sobie na taki jednorazowy wydatek..,aaaale, że konto Świetego ma kilka zer,sprawienie mi przyjemności okazało się pikusiem :)

         Co prawda z Jo Malone wyśniłam sobie dyfuzor,ale żel do mycia rąk i ciała o zapachu   angielskiej gruszki i frezji też zaspokoił moją potrzebę :)
   Pomimo swoich niebotycznych cen ( 250 ml = 32 funty) w produktach tej firmy zawsze podobała mi się ich intensywność zapachowa jak i niesamowita wydajność.Zapach na naszej skórze jest dobrze wyczuwalny nawet po upływie godziny od mycia, a dyfuzory zapachowe starczają na ponad pół roku.
 

O dawna upatrzona zawieszka z Pandory także weszła w moje posiadanie.

Kolekcja świąteczna Pandory cała zachwyca, ale zawieszka , którą dostałam stała na najwyższym miejscu "chciejlisty zawieszek świątecznych ".
Aniołek dla (nie tak bardzo)grzecznego aniołka ;D 


  Ciastek aż się ucieszył na wieść o nowym kompanie :) (Jeszcze tylko jeden koralik i bransoletka będzie kompletna!Co oznacza kupno kolejnej :>)


   Aha,dostałam także trzeci prezent :), niestety jest tak duży (długi?!),że najzwyczajniej się nie zmieścił w kadrze! W moim mieszkaniu swoje miejsce grzeje także..Ponad połtorametrowa ruzga :D
 Widać dobry humor i Świętego nie opuszcza ;)

buziaki
Ania

5 comments:

NIE ZOSTAWIAJCIE KOMENTARZY SŁUŻĄCYCH AUTOPROMOCJI BĄDŹ STRON PERSONALNYCH. WSZYSTKIE WIADOMOŚCI ZAWIERAJĄCE TAKIE TREŚCI - BĘDĄ USUWANE