Tłusty czwartek

...jedyny dzień w roku, gdzie bez wyrzutów sumienia możemy wsuwać tyle pączków i faworków ile tylko dusza zapragnie :)
Co prawda pączki, które są do kupienia na wyspach odbiegają smakiem od naszych rodzimych, ale w imię podtrzymania tradycji i ja dziś skuszę na jednego..:), może dwa, niech będzie : jak szaleć to na całego - tyle ile brzuszek przyjmie ( a oponką będę się martwiła jutro :>)


Szkoda, że chrust jest ciężko dostępny, jedynie w polskich sklepach( choć nie zawsze traficie na świeży i chrupiący), bądź jeśli macie zdolności kulinarne, których w dziedzinie pieczenia u mnie brak hlip, możecie pokusić się o zrobienie własnego ;)


Smacznego czwartku Wam życzę!Dajcie znać ile grzesznych łakoci udało wam się zjeść, wieczorem sama zrobię aktualizację podając mój wynik ;)

Buziaki
Ania

AKTUALIZACJA: Jest godzina 21:15 Filemon siedzi za mną na krześle i dopomina się o swoja "miskę" - mój bilans zakończył się na 4 sztukach pączków z nadzieniem budyniowym jak i  dżemowym - nie dam rady więcej, jak Wam poszło:)?Dajcie znać!
Buziaki 

Ania

Paletka Sephora "Primal Instincts"

Dziś notka, jakiej dawno już nie było na blogu.Wreszcie zebrałam się w sobie i ruszywszy moje leniwe cztery litery maznęłam na skórze swatche paletki "Primal instincts" z Sephory :)
Barwy paletki utrzymane są w gamie kolorów ziemi, znajdziecie tutaj przepiękne brązy,beże,kolory złota czy śliwki.           
Cienie zamknięte są w dużym, poręcznym plastikowym opakowaniu zwieńczonym motywem zwierzęcym na wierzchu.W środku tradycyjnie znajduje się duże lusterko, którego swoją drogą nigdy nie używałam, ponieważ nie wiem jakbym była ostrożna zawsze ufajdam je zawartością palety.


Kolory są niesamowicie napigmentowane, z lekkością aplikują się na pędzelek i rozprowadza na powiece, jednak trzeba uważać, ponieważ cienie troszkę się osypują, dlatego lepiej jest je "wklepywać" jak "rozcierać".Przy uprzedniej aplikacji bazy - utrzymują się cały boży dzień ;)
W paletce znajdziemy zarówno cienie perłowe jak i matowe, aktualnie moim ulubionym jest nr 5 czyli Tea Rose - przepiękny różowo-złoty kolor, który fantastycznie podkreśla moja tęczówkę oka :)



Minusem palety jest jej "długość przydatności".Od otwarcia mamy zaledwie pół roku na zużycie wszystkich cieni z których każdy waży 1.21g, co przy nawet codziennym malowaniu przeciętnej Pani Kowalskiej nie jest możliwe.Jako, że paletkę dostałam w podarunku, nie mogę narzekać - w miarę moich możliwości będę ją namiętnie eksploatowała, czy sama bym ją kupiła? Wątpię.Cienie z Sephory nie są tanie, wiec jeśli już miałabym wydać większą kwotę,wolałabym zainwestować w coś co posłużyłoby mi co najmniej 12 miesięcy.
Buziaki
Ania

Dzisiaj jest dzień Kota!

...dlatego z tej właśnie okazji ja i Filemon wszystkim kocim czworonogom jak i ich właścicielom/właścicielkom życzymy pełnych brzuszków, dużo radości, głaskania, mruczenia i pieszczenia !





Ania i Filemon 
buziaki

Dlaczego warto spożywać Len


   Len bądź siemię lniane - każda z nas słyszała jeden z tych terminów nie raz, wiemy jak wygląda co się z niego wyrabia, ale czy znacie jego dobroczynne działanie na nasz organizm od wewnątrz?



 Ziarna lnu już od wielu stuleci cieszą się ogromnym uznaniem w medycynie alternatywnej. W dzisiejszych czasach jest to środek, który przede wszystkim jest stosowany jako sprzymierzeniec odbudowy sluzówki przewodu pokarmowego oraz remedium na słabe włosy, paznokcie i skórę.


Śluzówka

 Jest to nic innego jak warstwa błonki wyścielająca nasze jelita od wewnątrz.Pełni ona funkcje ochronną .Jakiekolwiek jej uszkodzenie może powodować powikłania zdrowotne dlatego bardzo ważną rzeczą jest to, aby była w 100% sprawna. Len jest idealnym suplementem, który pomaga ją odbudować.
  Osoby cierpiące na IBS (syndron jelita drażliwego) - jak ja sama powinny wprowadzić owy suplement do swojej diety i spożywać go na porządku dziennym, ponieważ w dużej mierze pomaga łagodzić większość dolegliwości związanych z tym defektem. Czy wspomniałam, że także wspomaga proces odchudzania..:)?
       


Włosy 

Zarówno spożywanie lnu jak i wykonane z niego maseczki maja zbawienne działanie dla naszych włosów.Siemię odżywia je, wzmacnia, nadaje blasku, witalności i siły, a i nawet może wspomóc szybszy ich porost.


    

Skóra
 Nasiona mają niesamowite właściwości nawilżające, więc dołączenie ich do naszej codziennej diety z cała pewnością poprawi stan zewnętrznej warstwy naszego ciała.


            



Paznokcie

 Nasiona zawierają w sobie witaminę E, zwana także witaminą młodości, wiec dobroczynnie będą działały na łamiące się paznokcie :)

         


  Oczywiście korzyści ze spożywania nasion jest o wiele więcej i można by tutaj referat napisać, jednak myślę, że chociażby dla tych powodów, które wymieniłam warto jest sięgnąć po to jakże tani i wszechobecny dar natury, bo wszystko co naturalne jest najlepsze :) !

Jak go przyrządzamy?
Genialnie nadaje się do posypania sałatek, siemię można zmielić i jedną łyżeczkę mączki zjeść na czczo popijając woda, bądź zalać ziarna na wieczór przegotowaną wodą, rano wstać zamieszać miksturę i wypić - polecam z odrobiną miodu lub cytryny :)
 Wypróbujecie :)?A może już spożywacie?Dajcie znać!
Smacznego!
Buziaki
Ania

   

Za darmo od L'Occitane

  Wszyscy lubimy promocje, każda okazja kupienia czegoś z rabatem sprawia, że buźka nam się uśmiecha :), ale od promocji jeszcze bardziej lubimy otrzymywać nie płacąc nic :)
   Firma L'Occitane na swoim Facebook'owym profilu taką ma właśnie niespodziankę dla wszystkich klientów.  Promocja trwa do 14 -ego lutego  więc macie jeszcze czas aby zgarnąć swoją paczuszkę.
  W zestawie kosmetycznym znajdują się 3 mini wersje kremów do rąk zapakowane w uroczą skarpetkę z logo firmy:







 Kremy do rąk tej firmy od dawna mnie ciekawiły - ale zawsze powstrzymywałam się od kupna ze względu na cenę :( Dlatego tym większa jest moja radość kiedy mogę coś przetestować i jeszcze za to nie płacić - me like it :)
Używałyście kiedyś?Który przypadł Wam do gustu?
Dziś przed snem na pierwszy rzut idzie tubka z mlekiem migdałowym :)
Buziaki

Ania

Victoria's Secret "Bombshell" wreszcie w mojej kolekcji

Ok, to, że jestem uzależniona od kupowania zapachów to już wiecie :) Jedni uwielbiają kolekcjonować kosmetyki inni torebki, jeszcze inni buty, a ja wszelkiego rodzaju mgiełki, wody toaletowe i wody perfumowanie.Oto moja najnowsza zdobycz, przesiąknięta seksapilem do granic możliwości - nie na darmo nazywa się BOMBSHELL prosto z domu mody Victoria's Secret.



Marki VS nikomu chyba nie trzeba przedstawiać, od zawsze kojarzyła się z seksownymi aniołkami, cudownie wyrzeźbionymi ciałami i niedoścignionymi marzeniami wielu dziewczyn i pomimo, że mnie do takiego schematu brakuje duuużo ( matka natura nie obdarzyła mnie ani super wzrostem, ani super sylwetką) to po aplikacji tego zapachu na moją skórę czuję się naprawdę wyjątkowo.



Flakonik, piękny w swojej prostocie, zwieńczony osobliwą kokardka przykuwa naszą uwagę.Typowa dla VS szata kolorystyczna momentalnie przywodzi nam na myśl niewinność i słodkość z lat dziecięcych.Pomimo, że buteleczka , na pierwszy rzut oka, może wydawać się toporna, w dłoni leży całkiem przyzwoicie i lekko się nią operuje.


Jest to jeden z tych zapachów, który jest bardzo unikatowy, nie mogę go odnieść nawet w małym stopniu do tych, które są mi znane do tej pory!
Zdecydowanie lekki, na co dzień, dziewczęcy, seksowny i intrygujący - mógłby się utrzymywać na skórze troszkę dłużej z racji tego, że jest to woda perfumowana (aktualnie od 3 do 5 godzin) i mało nie kosztuje : 44 funty za 50 ml, ale jestem w stanie wybaczyć VS taki krótki czas uwalniania zapachu na rzecz kompozycji, która otula nasze ciało, w dobie mini atomizerów zapach zawsze jest w mojej torebce :) Mój "must have" nadchodzących Walentynek :) 


Jakie są Wasze ulubione świeże i dziewczęce zapachy?
Buziaki
Ania