Co warto wiedzieć wybierając się do Sharm el Sheikh



Pierwotnie miałam zupełnie inną wizję dzisiejszego wpisu, jednak po powrocie z urlopu stwierdziłam, że bardziej przydatne i praktyczniejsze będzie podzielenie się z Wami spostrzeżeniami i wskazówkami na temat tego co może na Was czekać w Egipcie, a ściślej mówiąc w Sharm el Shakeh. Przed każdym urlopem sama staram się wyszukać jak najwięcej informacji na temat miejsca mojego pobytu jak i jego okolicy, dlatego myślę, że garść informacji na ten temat będzie przydatna dla wielu z Was .

Waluta 
Jednym z najważniejszych punktów pobytu są oczywiście fundusze.Oficjalną walutą Egiptu jest Funt Egipski EGP. Przelicznik do polskiej złotówki, czy funta brytyjskiego w przybliżeniu wygląda następująco: 
 1 ZŁ = 2,2 EGP
 1GBP = 11,5 EGP

Pomimo oficjalnej waluty, która obowiązuje w kraju jako formy płatności bardzo często używa się dolarów amerykańskich jak i funtów brytyjskich czy euro.

JĘZYK
Językiem urzędowym jest język arabski, jednak większość mieszkańców dobrze mówi po angielsku, a język rosyjski mają opanowany w prawie perfekcyjnym stopniu.Zdarzają się nawet i tacy, którzy będą próbowali sił w naszej polszczyźnie.

CENY
Z wydatkami jest różnie w zależności co chcemy kupic i gdzie.W prestiżowych miejscach, które nie narzekają na brak turystów zapłacimy nawet do 30% drożej jak na typowych bazarach miejskich czy u ulicznych sprzedawców. Miejscowi są skłonni do negocjowania cen - co praktycznie można spotkać w każdej części miasta, wiec jeśli tylko możecie zbijajcie ile tylko się da.
Wskazówka dla tych, którzy lubią stołować się w restauracjach - większość cen jest podana NETTO, dlatego przy składaniu zamówienia koniecznie upewnijcie się ile faktyczne trzeba zapłacić za posiłek i tak na moim przykładzie: za pizzę, która początkowo kosztowała 40 EGP zapłaciłam 43 EGP - niby mała suma - jednak przy większym zamówieniu, różnicę da się odczuć.

TRANSPORT
W odniesieniu do turystów najbardziej popularną formą są taksówki. Większość hoteli prowadzi swój własny serwis transportowy jednak trzeba za niego zapłacić więcej jak za taksówkę spoza kurortu. Jak teraz taką taksówkę znaleźć?Prawie przy każdym wjeździe do hotelu będzie się kłębiło kilku prywaciarzy czekających na potencjalnych klientów.Wychodząc z kompleksu w ciągu sekundy zaleje Was dobrze mi już znane : TAXI!TAXI! 
Cenę ustala się z góry, zaraz przed wejściem do auta.Taksówkarze są bardzo skorzy do odebrania klienta w wyznaczonym miejscu o wyznaczonej porze także za około 15 minutową trasę "tam i z powrotem" trzeba zapłacić około 15 USD.Cena jest za taksówkę, wiec im więcej Was jest tym taniej podróż Was wyniesie.

CO WARTO ZWIEDZIĆ
W Sharm są 4 główne miejsca warte uwagi : Soho Square , Hollywood , Naama Bay i Stare miasto czyli Old Town .
Zwiedzanie najlepiej rozpocząć jest w godzinach popołudniowych gdyż wtedy dopiero miasto zaczyna tętnić życiem.Do południa temperatura jest zbyt wysoka.Najbardziej prestiżowym miejescem jest Soho Square znane z kultowego pokazu fontann (filmik tutaj KLIK). Marmurowe chodniki, przepięknie oświetlone palmy, dyskoteki czy puby sprawią, że czujecie się jak w centrum dużego miasta a nie na środku pustyni. Tutaj ceny towarów są droższe, także jeśli chcecie zaopatrzyć się w pamiątki, lepszym miejscem będzie tętniące życiem Naama Bay.Ta część miasta może być troszkę męcząca ze względu na wszechobecnych na ulicy handlarzy i sprzedawców nagminnie podchodzących do nas i próbujących "zaciągnąć nas " do sklepu czy restauracji - po 20 minutach chodzenia miałam już dosyć.Niemniej jednak okolica warta uwagi tutaj cały czas coś się dzieję, ludzie tańczą na ulicach zewsząd gra muzyka.Jeśli jednak lubicie taki zgiełk z całą pewnością także będziecie dobrze się czuli w Starym Mieście- bądź także określanym przez mieszkańców - Old Market, gdzie w malutkich uliczkach ciągną się kramy sklepików z pamiątkami.Old Town ukazuje nam codzienną stronę życia mieszkańców miasta, nie ma tu przepychu ani gustownych restauracji, zwykły, prosty egipski market.
Hollywood jest stosunkowo nową częścią miasta, które stanowi małą konkurencję dla Soho - tutaj znowu znajdziemy pokaz fontann jak i mniejszy natłok "uprzejmych" tubylców zaciągających nas do kupienia dóbr materialnych.

WYCIECZKI
W każdym hotelu znajdziecie program jednodniowych wycieczek oferowanych przez lokalne biura podróży i tak od wieczornego wyjazdu na kładach na pustynię z oglądaniem gwiazd, poprzez rejsy jachtami po Morzu Czerwonym z obserwowaniem rafy koralowej, aż po wycieczki do Kairu.Za jednodniowe lokalne wycieczki trzeba zapłacić około 35 do 50 USD.

KLĄTWA FARAONA
Pewnie nie jedna osoba słyszała o tym terminie i doskonale wie co oznacza.Powszechnie wiadome jest aby nie spożywać wody bieżącej w Egipcie gdyż może ona mieć zgubne skutki dla naszego układu trawiennego i możemy spędzić nawet kilka dni w pokoju hotelowym co kilka minut odwiedzając toaletę.Jeśli nie zabierzecie ze sobą tabletek typu "Stoperan", w każdej jednej aptece dostaniecie lek o nazwie ANTINAL - wierzcie mi każda jedna jest w niego zaopatrzona ;).Za jedno opakowanie zapłacimy okolo 30 EGP - to działa :D !

Tyle ode mnie na temat Sharm el Sheikh - mam nadzieję, że informacje były dla Was pomocne - jeśli macie jakieś pytania związane z pobytem w tym mieście piszcie - w miarę moich kompetencji postaram się na nie odpowiedzieć.
                                                           Buziaki
                                                             Ania


Mgiełka "Amazonian Wild Lily" z TheBodyShop

  Na dzień  przed wylotem na urlop wyłuskałam jeszcze kilka minut aby podzielić się z Wami moim najnowszym zapachowym nabytkiem z The Body Shop'u. Wiosna sprawia, że ponownie ciągnie mnie do zapachów owocowych jak i kwiatowych, wszelkie wody, mgiełki w tym okresie u mnie jak najbardziej są mile widziane :).
 Dobrze wiecie, że mam słabość do wszelkiego rodzaju pachnideł do ciała, wiec niedługo trzeba było czekać aż mgiełka wpadła w moje ręce po przekroczeniu progu wcześniej wspomnianego sklepu.
 Woda toaletowa "Amazonian Wild Lily" okazał się strzałem w dziesiątkę! A i gratis przy okazji wpadł do torebki, ale o tym za chwilę.


Liliowa mgiełka pochodzi z kolekcji  "Zapachy z całego świata", która oprócz egzotyczniej lili oferuje nam także linię z "Madagascan vanilla", "Japanese cherry blossom" (mgiełka z tej serii także dumnie pręży się na półce ), "Atlas mountain rose" czy "Indian night jasmine" - wszystkie nazwy są niesamowicie kuszące i niespotykane, pobudzają wyobraźnie i zwracają uwagę innych.


Minusem mgiełek jest ich słaba trwałość.Po około dwóch godzinach zapach trzeba nanieść ponownie,co dla niektórych może wydać się irytujące i uciążliwe.W moim przypadku magia i woń każdej z niej wygrywa z tym mały mankamentem - więc jestem na TAK!
Wcześniej wspomnianym gratisem jest masło do ciała o obłędnym zapachu truskawkowym.Już dawno nie miałam okazji wąchać tak przepysznie pachnącego kosmetyku do ciała.



Pierwsza myśl?Biegnij po łyżeczkę do kuchni i wyczyść pudełeczko do dna ;))) Z cała pewnością kosmetyk nie zmarnuję się w mojej łazience.


Ja wracam do pakowania walizek, a Wam przedwcześnie życzę udanego weekendu !
Buzia
 Ania

Różowy arbuzek od Flormaru

Jak dobrze wiecie w ubiegłą sobotę oficjalnie zakończyłam urlop w Polsce, który także obfitował w delikatne wariactwo zakupowe.W ostatnim poście przedstawiłam Wam migawki z mojego pobytu KLIK , a dziś chciałabym się podzielić z Wami jednym łupem, który szczególnie zaskarbił sobie moje serducho.


  Lakier nr 408 z Flormaru jest nieziemskim soczystym ni to różowym, ni to malinowym kolorkiem  -  powiedziałabym bardziej arbuzowym - jako, że takie właśnie było moje pierwsze skojarzenie kiedy go wybrałam. Odcień idealny na wiosnę jak i lato, kolor nie jest żarówiasty, ani też pastelowy, nie zawiera drobinek, a i tak efektownie błyszczy się na naszych paznokciach.






Lakier płynie rozprowadza się po płytce paznokcia nie pozostawiając charakterystycznych smug. Potrzeba dwóch warstw aby uzyskaćefekt pełnego krycia pazurka.Malowanie nie zajmie nam więcej jak kilka minut z uwagi na bardzo szybkie wysychanie kosmetyku - nie potrzeba tutaj żadnych "top kołtów":)))


Za 10 zł , które musimy wydać w zamian za fiolkę otrzymujemy całkiem dobrą jakość produktu. Dobrze naniesiony na paznokcie utrzyma się bez odpryskiwania co najmniej  4 dni ciesząc nasze oko pięknym zdrowym blaskiem.
Szczególnie polecam go dla tych z Was , które mają nierówna płytkę paznokcia - dobrze poradzi sobie z lekkimi bruzdami pozostawiając nasze paznokcie gładkie prawie jak spokojna tafla wody.


Kupiłam jeden na wypróbowanie i zdecydowanie podczas kolejnego urlopu w Polsce zaopatrzę się w kilka kolejnych egzemplarzy!Następny wypoczynek w kraju spędzę jeżdżąc pomiędzy Krakowem i moim rodzinnym miastem - Pionkami, jeśli wiecie, dajcie koniecznie znać gdzie w tych miastach są stoiska tej firmy :)

Buziaki
Ania