Powder Brush od Real Techniques


Od kilku (żeby nie napisać - kilkunastu!) ostatnich miesięcy nie czułam potrzeby wzbogacania mojej kolekcji pędzli o nowe egzemplarze.Zestaw, który mieści się na mojej toaletce zawiera wszystkie rodzaje ,  formy i wykończenia potrzebne do osobistego używania.
Jednak w miarę apetytu na testowanie kosmetyków w innych formach , wymagania względem narzędzi do ich operowania wzrosły.Nigdy nie miałam do czynienia z kosmetykami sypkimi (nie uwzględniając pigmentów BarryM) więc do tej pory specjalnie zaprojektowane do takich celów pędzle były mi zbędne.
Gdyby nie kupno sypkiego pudru Kobo (mojego pierwszego w takiej formie, nawiasem mówiąc) pędzel z Real Techniques pewnie wcale nie pojawiłby się w moim domu.Jako, że jest to mój pierwszy egzemplarz tej marki tym większa była moja ekscytacja na samą myśl jego przetestowania :)


Pędzel, który był przeze mnie do tej pory używany do nakładania  pudru (ukochane kabuki z MakeUpForever - narzędzie nie do zajechania!) kiepsko sobie radził z nową, sypką formułą - zbite i gęste włosie ciężko chwytało miałki pyłek co w efekcie sprawiało, że utrwalanie podkładu trwało trzy razy dłużej jak powinno ( a kto ma tyle czasu z samego rana kiedy śpieszymy się do pracy/szkoły..?) - wiadome było więc, że moja cierpliwości kiedyś się wyczerpie i postanowię poszukać innego rozwiązania.
Pędzel ma dużą główkę wykonaną z syntetycznego włosia można by więc pomyśleć iż będzie mało plastyczny i będzie drapał, jednak tutaj dziewczyny z RealTechniques stworzyły nieziemsko puszyste i milutkie wykończenie włosków, które bardzo dobrze pracuje z aplikowanym kosmetykiem.
Rączka jest lekka i dobrze wyprofilowana, tak aby pomimo dosyć dużego rozmiaru płynnie i lekko się nią operowało. Płaskie zakończenie trzonka dodatkowo umożliwia stawianie pędzla pionowo co jest bardzo praktyczne kiedy nie mamy gdzie go przechowywać, bądź będzie on jeszcze przez nas używany.





Włosie jest przyzwoicie osadzone w pędzlu, nie wypada, nie kruszy się nie odkształca, a pranie nie sprawia nam żadnego trudu.Suma jaka musi wypłynąć z naszego portfela aby wejść w posiadanie tego cudeńka to niecałe 13 funtów.Kwota całkiem przyzwoita jak na drogeryjny pędzel gdzie jakością dorównuje niejednemu egzemplarzowi z wyższej półki.
Czy sięgnę po kolejne egzemplarze z linii?Pewnie tak :) produkty są rzeczywiście warte swojej ceny a to co otrzymujemy w zamian spełni wymagania pewnie niejednej z was.
Używałyście?Jakie są wasze opinie?Które najbardziej polecacie?


buziaki
Ania

3 comments:

  1. Lubię ten pędzel, ale czasami mnie drapie, dlatego nie należy do moich ulubieńców ;)

    ReplyDelete
  2. Mój jest bardzo miły,prawie jak sierść jakiegoś futrzaka,może trafił ci się felerny egzemplarz?Ja mój wprost uwielbiam!x

    ReplyDelete
  3. Nie wiedziałam że do pudrów sypkich są specjalne pędzle.

    ReplyDelete

NIE ZOSTAWIAJCIE KOMENTARZY SŁUŻĄCYCH AUTOPROMOCJI BĄDŹ STRON PERSONALNYCH. WSZYSTKIE WIADOMOŚCI ZAWIERAJĄCE TAKIE TREŚCI - BĘDĄ USUWANE