Szaleństwo (po)świątecznego kupowania

Jeszcze kilka lat temu trend ten, tak to ujmijmy - był mało zauważalnym zjawiskiem w Polsce.Jego siłę i potęgę poznałam dopiero kiedy wyjechałam z kraju 10 lat temu, gdzie teraz także i  w Polsce jest on już dosyć dobrze zakorzeniony.
Wyprzedaż świąteczna była abstrakcją, czymś na stosunkowo małą skalę, dla zwykłej osoby czymś mało znaczącym. Przeciętny Pan Kowalski bardziej był zainteresowany spędzaniem czasu z rodziną w okresie świąteczno - noworocznym aniżeli bieganiem po sklepach i łapaniem okazji.
Kilkanaście lat temu nie było tylu galerii nie było tylu centrów handlowych, nie było parcia na obsesyjne wydawanie  pieniędzy na rzeczy, które są w okazyjnej cenie, a tak naprawdę szansa, że w realnym świecie po nie kiedyś sięgniemy - jest niewielka - ale TA cena… - jak tu się nie skusić..?
Nie wiem jak wy, ale od ostatnich kilku lat bacznie obserwuję jak świąteczna gorączka kupowania ewoluuje.W większości schemat jest prosty - jest karta kredytowa  więc i są zakupy (są także pożyczki jednak skupię się tutaj na tym pierwszym).Plastikowy środek płatniczy w złudnym przekonaniu wielu - jest…prostszy. Człowiek nie widząc nominału, nie trzymając bilonu w dłoni czuje mniejsze wyrzuty sumienia wydając pieniądze.Niewidoczne - nie dają się odczuć w portfelu i  sprawa załatwiona!
Zauważyłam także dosyć ciekawy tryb działania, powiedzenie "zastaw się a postaw się" idealnie dopina całości.W amoku i transie przecen jesteśmy w stanie wydać dwa razy więcej, niż podczas normalnych zakupów co na koniec roku podczas podsumowania wydanego budżetu i tak przejdzie pod mrożące krew w żyłach ZERO - sprowadzając nas na minus.
Moje pytanie brzmi - "Po co..? Dlaczego?"Rozumiem, że wieloma osobami kieruje żądza posiadania, poczucia się jakby konto nie miało dna, a sielanka wydawania nie ma końca... Jednak jaki jest sens w chwili przyjemności gdzie piętno tego jednego momentu będziemy odczuwali przez kolejnych kilka miesięcy, a część kupionego asortymentu wyląduje głęboko w półkach i nie będzie miała szans ujrzenia światła dziennego ?Bo tak właśnie jest - większość z nas kupuje niepotrzebne...
Swego czasu i ja podążałam za tym szaleństwem, nie mogłam się wręcz doczekać całego zgiełku i biegania po sklepach w celu łapania okazji. Zarobione pieniądze, które skrupulatnie odkładałam przez kilka miesięcy w ciągu kilku godzin rozpływały się niczym kamfora…I po co..?Po to żeby za kilka dni zdać sobie sprawę, że połowa z tych rzeczy nie jest mi tak naprawdę potrzebna, a odłożone pieniądze przepadły bezwiednie, chyba, że wystawiłam kilka z "niechciałków" na Ebay'u  w zakładce "nietrafione prezenty"…
Moje motto : "kupować z głową" - zastanowić się przez chwilę : Czy tak naprawdę potrzebujemy tego przedmiotu/rzeczy/kosmetyku..?Czy naprawdę świat przestanie istnieć kiedy dana rzecz nie wyląduje w naszym domu..?
Skłamałabym pisząc, że w tym roku sama nie skorzystałam z takich gratek - bo i tak - byłam na zakupach - jednak tor myślenia, który mną kierował był inny :  jak to wykorzystam i czy istotnie mi się to przyda.Idąc tym nurtem tak - wpadło w moje ręce kilka rzeczy, jednak są to egzemplarze, które znam, używam(używałam i mi się skończyły, bądź planowałam je kupić od kilku tygodni) i dobrze przemyślałam ich status wcześniej - miałam listę, którą tworzyłam na kilka tygodni przed świątecznym szaleństwem.
Spisywanie tego co chcecie przez wyprzedażami jest bardzo poręczne, ponieważ trzymając taki świstek papieru w rękach wiecie czego szukacie i po co tu jesteście - sprawdzony sposób - polecam,
Zwykle zanim coś kupię ( gdzie to już nie tylko donosi się do kosmetyków) daję sobie drugą chwilę/moment  na zastanowienie i jeszcze raz szacuję czy tak naprawdę potrzebuję danej rzeczy.Ewaluowanie każdej decyzji w moim przypadku jest motorem napędowym zdrowego korzystania z wyprzedaży.Dzięki takiemu podejściu  wchodząc w Nowy Rok nie płacze z głodu, nie czekam do ostatniego pracującego piątku kolejnego miesiąca aby znowu poczuć komfort finansowy i zawsze jest budżet na rachunki .
Jak Wy zapatrujecie się na zakupy poświąteczne?Poddajecie się krążącemu wokoło szaleństwu czy także jak ja zdrowo podchodzicie do wydawania pieniędzy..?
buziaki
Ania

0 komentarze:

Post a Comment

NIE ZOSTAWIAJCIE KOMENTARZY SŁUŻĄCYCH AUTOPROMOCJI BĄDŹ STRON PERSONALNYCH. WSZYSTKIE WIADOMOŚCI ZAWIERAJĄCE TAKIE TREŚCI - BĘDĄ USUWANE