Kurkuma - nie tylko dla smaku, ale zdrowia i urody


O jej istnieniu wiem już od dawna, jednak nigdy jakoś szczególnie nie przykuwała mojej uwagi. Żółto pomarańczowy proszek zawsze kojarzył mi się z dalekim wchodem i przede wszystkie ogółem azjatyckich dań curry i to wszystko.Nie wiedziałam do czego jej używać, jak smakuje, jak zmienia postać dań - niepewne ?To nie ruszaj - moje wytłumaczenie aż do niedawna.
Kurkuma - bo o niej tu mowa zagościła w moim domu jakiś czas temu i dzielnie towarzyszy mi przy gotowaniu większości posiłków nadając charakterystyczne żółte zabarwienie oraz aromatyczny zapach.Kiedy kupiłam pierwsze opakowanie ( pod wpływem wychwalań mojej znajomej :D) momentalnie zaczęłam wertować sieć w poszukiwaniu coraz to nowszych przepisów z wykorzystaniem owej przyprawy.Kurkuma delikatnie zmienia smak dań nadając im inny bardziej egzotyczny wymiar.Dodaję ją nawet do zup !
"guglując" kolejne zagadnienia przekonałam się , że kurkuma ,  nie tylko doskonale sprawdza się w kuchni ale także ma zbawienne działanie na stan naszego zdrowia i skóry :

  • redukuję prawdopodobieństwo zachorowania na raka
  • wspomaga trawienie
  • przyśpiesza metabolizm
  • obniża poziom cholesterolu
  • pomaga przy pozbyciu się zaparć i wzdęć


Intensywnie zabarwiony pyłek jest także  często wykorzystywany do wykonywania różnego rodzaju maseczek czy peelingów mających na celu wspomaganie odnowy skóry,walkę z przebarwieniami, wypryskami czy pomaga w opóźnieniu procesów starzenia.
Najlepsze we wszystkim jest to, że większość kosmetyków możemy wykonać...w zaciszu własnych czterech ścian wykorzystując produkty, które założę się każda z nas ma w kuchennych półkach :)

Oto prosty i szybki przepis na wykonanie maseczki odpowiedniej dla każdego typu cery

- 1 łyżeczka jogurtu greckiego
- 1 łyżeczka miodu
- kurkuma

Całość mieszkamy aż do utrzymania jednolitej konsystencji, następnie nanosimy na oczyszczoną twarz i trzymamy do wyschnięcia .Zmywamy całość i aplikujemy ulubiony krem do twarzy.











Pierwszy odhaczony - Kiehl's Ultra Facial Cream


Tak jak sobie obiecałam kilka tygodni temu na łamach bloga - powoli realizuję moją "do kupienia listę" KLIK rozpoczynając łowy od kupna lekkiego, nawilżającego kremu z firmy Kiehl's.



Swoją przygodę z tą marką rozpoczęłam w pierwszej połowie ubiegłego roku od kupna głęboko nawilżającego kremu pod oczy z awokado.Idea, treść i samo działanie tak mi się spodobało, że postanowiłam sięgnąć po inne produkty dostępne w całej gamie i tym sposobem jednym z kolejnych na mojej półce łazienkowej stał się ten oto krem do twarzy.
Produkt przychodzi do nas w plastikowym słoiczku o pojemności 50 ml. W środku znajdziemy bezzapachową lekką formułę, balansującą pomiędzy emulsja a delikatnie żelowatym kremem.
Biorąc pod uwagę jego treść, sądziłam, że będę zmuszona nanosić dosyć dużą ilość na twarz aby skóra była w pełni usatysfakcjonowana i  tu spotkało mnie miłe rozczarowanie :)
Po wydobyciu z opakowania i pierwszej styczności ze skórą odnoszę wrażenie jakbym rozprowadzała bardziej wodnistą konsystencje a nie krem.Rozbicie formuły sprawia, że naprawdę niewielka ilość wystarczy aby pokryć całą twarz i szyję.
Krem bezbłędnie i błyskawicznie się wchłania stanowi dobrą bazę pod podkład.Podczas dni kiedy nie mam makijażu dotykając cery czuję coś w rodzaju dodatkowej warstwy ochronnej,która skutecznie blokuje złe działanie czynników zewnętrznych.Czy przeszkadza mi ? Nie.Uczucie przypomina coś na wzór dobrze nabalsamowanej skóry  - przez cały dzień jesteśmy świadomi dodatkowej warstwy ochronno - zmiękczającej na naszym ciele.



Firma Kiehl's po raz kolejny udowodniła, że kosmetyki są bardzo dobrej jakości w przystępnej cenie, jestem przekona , że dalej będę dzielnie kupowała i testowała ich gamę, jak do tej pory żaden z produktów tej marki mnie nie rozczarował i godnie służył mojej skórze.Czy wspomniałam, że na wyżej napomkniętej liście znajduje się także serum i masło do ciała..:)?
Jeśli są jakiś produkty Kiehl's , które szczególnie polubiło wasze ciało dajcie znać -  zbadam temat !


buziaki

Ania

Kiedy wypada Twój dzień bez makijażu ?

mój przeważnie w niedzielę.Jest to dzień, który w większej mierze spędzam w domu relaksując się i ładując bateryjki na nadchodzący tydzień.Właśnie wtedy kiedy nie muszę się nigdzie śpieszyć nie mam żadnych niedokończonych spraw do załatwienia, wszystko robię w jakby zwolnionym tempie, powoli, bez stresu. To właśnie w weekend, a bardziej w niedzielę przez cały dzień ludzie mogą podziwiać mnie w wersji "ou naturel" - czyli no make-up on my face :)



W dzisiejszym świecie wyjście do ludzi z totalnie "gołą twarzą" staje się czymś trudnym.Wiele dziewczyn czy kobiet nie wyobraża sobie pokazania się światu w naturalnej wersji - makijaż minimalny - ale musi być.Zgadzam się ze stwierdzeniem, że makijaż dodaje pewności - bo i sama lepiej się czuję kiedy wiem, że jest na mojej twarzy, potrafi zatuszować sińce pod oczami  czy wyrównać koloryt skóry.Po to właśnie jest !
Myślę jednak, że i tak każda z nas powinna przeznaczyć jeden dzień w tygodniu na pozwolenie naszej skórze odetchnąć, być taką jaką jest, bez żadnych upiększaczy, bez względu na to z jakimi problemami się borykacie. 
Teraz powiecie "ale ten podkład przecież ma właściwości nawilżające", zgadza się - może tak być.Na rynku jest dostępnych wiele kosmetyków kolorowych, mających na celu także odżywianie naszej skóry, co uważam za słuszne i polecam do wykonywania codziennego makijażu , jednak nadal obstaję przy swoim i daję cerze czas na regenerację w swoim własnym zakresie - bez żadnych dodatków.



Jak widzicie moja buzia nie jest idealna, mam cienie pod oczami ( które na zdjęciach i tak dobrze się prezentują), ostatnio po wypryskach moja  skóra jest przebarwiona i ciemna plamka długo wyrównuje się z resztą twarzy. Po oczami zaczynają dawać o sobie znać pierwsze oznaki starzenia. Zmiany na naszej skórze są nieuniknione , nie ma cery idealnej, jedne z nas walczą z porami inne z wypryskami , martwi mnie fakt, że przez ogromne parcie na nierealnie perfekcyjny wygląd coraz mniej osób ma odwagę na wyjście do ludzi z tylko nałożonym kremem  nawilżającym.
Potrafimy przyzwyczaić się do " nas zrobionych "do tego stopnia, że zwykłe poranne spojrzenie w lustro powoduje odruch zwrotny, czy tak powinno być ?


Lubię kosmetyki kolorowe i lubię makijaż, lecz regularnie sprowadzam siebie na ziemię, dzięki właśnie takim dniom, przypominając sobie jak ważna jest akceptacja tego co matka natura nam dała.Było ciężko, choćby wyjść do sklepu " jak oni mnie tak mogą zobaczyć ?" - chowałam głowę w dół idąc do Tesco. Tutaj potrzebna jest  samodyscyplina - przecież  "oni" wyglądają tak samo jak my !Tak naprawdę 99 % z mijających nas ludzi nawet nas nie oceni - przejdą obok ot co !
Kobiety maja ten problem, że bardziej od opinii mężczyzn boją się..,właśnie opinii  kobiet ! Jednak  kiedy poszerzymy nasz krąg postrzegania zdamy sobie sprawę, że każdego dnia w zaciszu domowym, z dala od świata co wieczór zmywają makijaż i po kilku chwilach wyglądają jak my..!Więc skąd w nas ta obawa? ,
Jakie jest Wasze zdanie?Co sądzicie na temat noszenia makijażu przez siedem dni w tygodniu?

                                                     buziaki
                                                       Ania