Savoir-vivre kichania APSIK !

No właśnie...Apsik! Ciu! Łysiu! Jedne z wielu okrzyków wydawanych podczas zacnego kichnięcia człowieka.Zjawisko to może przyjmować formę pojedynczą - kiedy kichamy tylko raz, bądź mnogą kiedy kichanie powtarza się kilka razy podczas jednego cyklu.
Z medycznego punktu widzenia jest to odruch mający na celu udrożnienie dróg oddechowych - w tym przypadku nosa ( nie mylić z kaszlem), polegający na energicznym wyrzucie powietrza z naszych płuc - dosyć powszechna  rzecz, która przytrafiła się każdemu z nas.
Skoro taka normalna to po co ten wpis..? Notka o kichaniu..?Co w tym takiego dziwnego?A no właśnie  - coś jest.Zwykła czynność ludzka, tak generalna w społeczeństwie, jednak niepoprawnie wykonana może mieć negatywny wpływ na otoczenie.
Do podjęcia się tego tematu skłoniły mnie sytuacje z którymi nagminnie "mam zaszczyt" obcować w pracy.Już przybliżam wam obraz:
otwarty plan biura , a w nim ponad 30 biurek - przy każdym jednym - osoba.Przestrzeń powietrzna jakże idealna do przekazywania sobie danych niekoniecznie drogą werbalną, a z wykorzystaniem "przestrzeni lotnej".Normalny dzień, każda mrówka pieczołowicie pochłonięta swoją pracą patrząca w monitor komputera niczym w losowanie numerków w totka ;) , cisza..,wszędzie tylko słychać klikanie klawiatury.., aż tu nagle zupełnie znikąd, wystrzelony jak torpeda odgłosem przypominający wyrzut armaty dociera do nas donośny wręcz rozpaczliwy i bolący dźwięk wyrzucania z ogromnym impetem wszystkim możliwych, siedzących w czeluściach dróg oddechowych, zarazków bakterii i wirusów.Owa cisza zostaje przerwana, każdy rzuca po sobie znaczące spojrzenia gdzie po sekundzie czy dwóch nadchodzi kolejny atak ciał obcych z oficjalnego i majestatycznego ""performacnu" jednego z pracowników...Nadchodzi walka z czasem, paskudztwo wyrzucone z płuc wędruje drogą kropelkową do najbliższej ofiary aby ją posiąść i wygodnie się zagnieździć.., aż ciarki przechodzą po plecach...
No właśnie kichanie z rozmachem i godnym Oscara "publicznym występem"…
Nieumiejętne kichanie ( czyli nie zatykanie dróg oddechowych podczas odruchu) powoduje ogromny wystrzał ciał obcych , lądujących na wszystkim i wszystkich dookoła. Jedno kichnięcie może mieć siłę odrzutu wędrującą z prędkością 150 km /s - co z tego, że wasze biurko/ miejsce pracy jest 10 metrów dalej..? Parszywa bakteria czy wirus i tak was dopadnie..!Internet jest przepełniony zdjęciami, które genialnie obrazują rozpryśnięcie wydzielin ludzkich podczas odruchu kichania, widok jest mało przyjemny dla oka…Fe…
Przedstawiony przeze mnie obraz można odnieść do wielu innych sytuacji niekoniecznie związanych z miejscem pracy, siedzicie w parku piękny dzień, wszyscy wygrzewają się w cieple promieni słonecznych - otwarta przestrzeń, gdzie pole rażenia jest jeszcze większe i ma większy potencjał, czy choćby zwykłe przechadzanie się po ulicznym chodniku, gdzie mijamy dziesiątki innych osób…
Czy naprawdę jest tak ciężko przyłożyć chusteczkę do ust, bądź dłoń jeśli nie mamy czasu sięgnąc po nową aby uchronić innych przez rozbryzgiem szlamu płucnego?W powietrzu wisi wystarczająco zanieczyszczonych zawiesin czyhających na nasze zdrowie, więc dlaczego raczymy siebie wzajemnie  kolejną  domieszką bakteryjno - wirusową..?Czy rzeczywiście sąsiad zza ściany musi słyszeć każdy aspekt naszego życia..?Czy dzieci w parku muszą w zadumie oglądąjc się przez ramię z zapytanie na twarzy: Co to było..?"
"To teraz co.., nie kichać wcale?" - nie o to mi chodzi, odruch kichania jest czymś co trudno kontrolować, ba wręcz wcale, jednak są sposoby aby natężenie odruchu było mniej opłakane w skutkach, pewnie nie raz słyszeliście naganę od mamy " zakrywaj usta jak kichasz!!!" i tu mamy złoty środek!Przecież nie połkniemy kichnięcia( próbowałam wierzcie mi, wróciło ze zdwojona siłą...), czasem uda nam się je stłumić jednak nigdy wykluczyć, raz stłumione za chwilę i tak powróci.Najważniejsza jest forma obronna jaką przyjmiemy aby obronić innych od naszego pocisku. Wspomnianie wcześniej przyłożenie dłoni, chusteczki, ręcznika momentalnie redukuję ilość wydzielin trafiających do "powietrzo-obiegu" - stworzona przez nas bariera zatrzymuje wszelkie wirusy czy bakterie przez zagnieżdżeniem sie na innym "żywcy"( UWAGA - pobrudzoną rękę natychmiast należy umyć, bądź wytrzeć - dla ścisłości, aby nikt się nie czepił ;>).
Nie wiem jak wy ale zdarzyło mi się kilka razy w życiu, gdzie osoba rozmawiająca ze mną w cztery oczy kichnęła i część smarków wylądowała na moim ubraniu, bądź na…Twarzy … :/ Przyjemne uczucie..?Niezupełnie…
Tak.., odruch naturalny i niekontrolowany, jednak kiedy możecie, dajcie z siebie wszystko aby zatorować dalszą drogę wydzielin, brońcie innych przed sobą - nie każdy życzy sobie część was.., na swoim ciele ;)
Mieliście styczność z majestatycznym kichaniem?Zareagowałyście?Dajcie znac co sądzicie na ten temat.
buziaki
Ania

Nowy kąsek - L'oreal Color Riche

Zwykle zanim sięgnę po kolejną, jedna w mojej kolekcji musi dokonać przysłowiowego żywota.
Mania zbierania i chomikowania dawno mi minęła, a muszę powiedzieć, że głeboko była zakorzeniona - skutek uboczny oglądania filmików urodowych na YouTube, też przez to przechodziliście:)?
Dzisiaj staram się bardziej kupować z głową - mieć nadal troszkę więcej,  ale w bardziej praktycznej formie, czyli tyle, ile jestem w stanie zużyć i wykorzystać do zarówno do dziennego jak i wieczorowego makijażu.
W myśl mojego, na początku zamieszczonego postulatu, nie kupiłam dopóki nie musiałam - mój ostatni "nudziak" przeżył co swoje - perfidnie wygrzebany końcówką paznokcia co do cna, aby nic się nie zmarnowało, tydzień temu wylądował w torebce ze zdenkowanymi -  RIP ;).
Oto jego następca

Pomadka L'oreal z serii Color Riche jest zamknięta w złotym, szykownym opakowaniu.Odrobina luksusu w normalnej cenie idealnie pasuje do mojej podręcznej kosmetyczki - ponadto jasny kolor szybciej pomaga w jej odnalezieniu. Odcień 632 jest troszkę ciemniejszym nudziakiem z lekkim połyskiem, który zaraz po aplikacji na usta zamienia się w mokrą taflę, dając lekko zwilżony efekt. Szminka delikatnie się rozporwadza i nawilża wargi, nie podkreśla skórek, nie wysusza i nie ściąga skóry.Czy wspomniałam jak nieziemsko pachnie ?
Kolor jest na tyle stonowany i dobrze zblansowany, że rewelacyjnie nadaje  się do noszenia przy codziennym makijażu jak i do wieczornego smokey .
Jakie są Wasze ulubione kolory?Co poleciłybyście z polskich firm?W związku z nadchodzącym urlopem z chęcią zaopatrzyłabym się w coś rodzimego !
buziaki
Ania


Wiosna idzie !

…pewnie nie tylko ja wyczekuję jej pierwszych kroków.., dosyć już mamy zimy, ciemnych, i pochmurnych dni…chcemy lekkiego wiatru.., promieni słonecznych, przyjemnego ciepła…, a przede wszystkim zrzucenia zimowych ciuchów na poczet tych lżejszych, kolorowych!
I oto nadchodzi.., są jej pierwsze oznaki, przyroda nie kłamie, wiosna jest tuż tuż ! Oto kilka ujęć , które uchwyciłam dziś w drodze z pracy, prawda, że zwiastują wiosnę :) ?







Czy u Was też już jest kolorowo ?
buziaki
Ania

Zmiany na blogu !

Jeśli czytacie tą notkę, pewnie zdążyliście już zauważyć, że szata graficzna mojego bloga uległa zmianie :) 
A tak! Po długim okresie namysłów i burzy mózgów zdecydowałam się na odświeżenie wizerunku mojego miejsca w sieci aby i mnie i wam lepiej ,  przyjemniej nawigowało się stronkę :)
No tak.., nawigowało.., jak na razie jestem nowicjuszką na etapie budowy, dopinania wszystkiego na ostatni guzik, cały czas uczę się obsługi nowych funkcji,  nowych możliwości .Przede mną jeszcze wiele do zrobienia, wstawiania, udoskonalania, aby blog w pełni funkcjonował tak jak tego chcę.
Chcę, aby mezalians tematyczny mający miejsce do tej pory bez żadnego sensownego porządku,  kolokwialnie mówiąc, dokonał żywota.Mój blog jest zrzeszeniem różnych płaszczyzn życiowych, nie chcę się ograniczać tylko do jednej tematyki, dlatego powstaną zakładki, gdzie wszystko będzie uporządkowane według kategorii, będzie uroda, zdrowie, kulinaria i jeszcze kilka innych  ;)
Mam nadzieję, że z całością uwinę się stosunkowo szybko aby i wam i mnie nerwy nie zszargały życia :D !



Buziaki 
Ania

Proste i szybkie kotleciki jajeczne

Po wielkanocnym kulinarnym szaleństwie, w mojej kuchni nadal piętrzyła się góra artykułów spożywczych z dwoma sześciopakami jajek na czele, na które nie mogę już patrzeć ( ile jajek można zjeść w ciągu 3 dni ;D ?) plus 5 już ugotowanych i obranych, kilka pieczarek które dokonywały żywota, cała cebula już poszatkowana ( bo lepiej jest mieć więcej na zaś żeby nie zabrakło!) stojąca w miseczce w lodówce dając "niesamowity aromat" za każdym razem kiedy otwierałam drzwi ( lubię zapach cebuli, jednak kiedy sięgałam po mleko do porannej kawy, w jednej chwili mina mi rzedła).
Nie lubię marnować jedzenia i chociaż wiem, że wiele z wspomnianych artykułów spokojnie mogłoby jeszcze poleżeć, nie chciałam zmarnować pieczarek i postanowiłam zrobić niesamowicie proste i smaczne kotlety jajeczne.
Składniki poniżej pozwalają uformować 7 - 8  kotlecików.




Składniki:

4 duże pieczarki
1 średnia cebula
5 jaj ugotowanych na twardo
1 jajko surowe
Przyprawy (osobiście wybrałam pieprz, sól i Kucharka)
Odrobina bułki tartej, bądź otrąb jeśli masa będzie przelewała się nam przez palce
2 łyżki oleju do smażenia


Drobno poszatkowaną cebulę, starte na dużych oczkach pieczarki i jajka wrzucamy do miski.Całość doprawiamy przyprawami i wbijamy surowe jajko - jeśli masa wyjdzie zbyt wodnista - dodajemy bułkę tartą, bądź otręby.Całość dokładnie ze sobą łączymy.
Formujemy kotleciki z porcji jednej pełnej łyżki stołowej, smażymy na rozgrzanym oleju na złoto z obu stron.




Usmażone kotleciki odkładamy na papierowy ręcznik, aby odsączyć nadmiar tłuszczu. Podajemy jako danie główne wraz z sałatką, kaszą czy ziemniakami, w moim przypadku rewelacyjnie sprawdziły się jako podstawa do dania z gulaszem wołowym oraz surówką jarzynową!


Smacznego!
Ania