Maseczka Aspirynowa - rozpoczęcie kuracji

Od kiedy sięgam pamięcią nigdy nie miałam większych problemów ze skórą na twarzy, okres dorastania zawężył się do kilku małych wyprysków pojawiających się od czasu do czasu tu i tam.Nie chodziłam do dermatologa, nie zażywałam przepisanych tabletek, nie nakładałam specjalistycznych masek, zwykły punktowy korektor ( przeważnie był to korektor Avon ClearSkin) świetnie sprawdzał się w roli pogromcy , który jednocześnie kamuflował niedoskonałość :))
Z biegiem czasu struktura, właściwości czy gęstość naszej skóry ulegają zmianie( lata lecą.., rzecz nieunikniona eh…) dlatego tez jej podatność na działanie warunków zewnętrznych ulega zmianie.
Kilka tygodni temu zauważyłam regularne pojawianie się małych wyprysków w miejscach gdzie nigdy bym nie przypuszczała żadnych podejrzanych aktywności.Moje policzki zwykle gładkie i bezproblemowe stały się siedliskiem małych, gronkowych wybrzuszeń zebranych w małe miejscowe grupki.Podobne wybrzuszenia zauważyłam na czole tuż nad linią brwi.Na szczęście są one mało widoczne, jednak pod naciskiem naszych palców - dobrze wyczuwalne.Co jakiś czas jeden z owych delikwentów przebija się przez skórę pozostawiając mnie z czerwoną plamą ciężko poddającą się mocy podkładu bądź korektora. Środki których używałam do tej pory ciężko radzą sobie z taką sytuacją, fakt, że moja cera jest mieszana wcale nie ułatwia sytuacji.
Pierwotnie zastanawiałam się nad wprowadzeniem rutyny z wykorzystaniem kwasów odpowiednich dla mojego problemu, jednak metoda ta musi  być praktykowana przez kilka tygodni jak nie miesięcy w zależności od głębi problemu, gdzie tego czasu aktualnie mi brak. Wyjazd na wesele do Polski oraz urlop w ciepłych krajach z codziennym wystawieniem mojego ciała na słońce nie są idealnymi warunkami do zabierania się za kurację.
Raz nie chce raczyć pary młodej swoim "wypryszczałym" licem ( no tak podczas kuracji wszystkie gnieżdżące się w skórze wypryski uaktywniają się niemal jednocześnie) a późniejsze wystawienie ciała a słońce nie jest wskazane - są jeszcze filtry, których potrójną warstwę można nanieść na skórę, jednak jak tu nie korzystać z dobrodziejstw natury i nie zażywać kąpieli słonecznych leżąc błogo przy basenie..?Każda z nasz chce choć trochę się opalić nabrać koloru right :)?
Dlatego wybrałam mniej "drastyczną", a z tego co zdążyłam wyczytać, także skuteczną metodę walki z niedoskonałościami gdzie głównym składnikiem mikstury jest...ASPIRYNA.
Nie odkryłam Ameryki - wiem :D, w internecie aż roi się od stron poświęconych domowej roboty kosmetykom z wykorzystaniem leku.

Do wykonania mojej mieszkanki użyłam:

5-6 tabletek aspiryny 
1 łyżeczki przegotowanej wody
1,5 łyżeczki jogurty naturalnego



Aspiryna, którą kupiłam jest wątłych rozmiarów dlatego musiałam użyć kilku drażetek ;), jeśli pastylki są większe ilość będzie mniejsza. Głównym założeniem jest otrzymanie lekkiej pasty poprzez rozgniatanie tabletek w wodzie , którą następnie połączymy z jogurtem, który pomoże w nawilżeniu skóry.


Całość aplikujemy na twarz i czekamy 10- 15 minut aż jogurt wyschnie.Następnie maseczkę zmywamy pod letnią wodą i aplikujemy ulubiony krem do twarzy.
Według wskazań czynność powtarzamy co trzy , cztery dni przez okres kilku tygodni.
Aspiryna zawiera w swoim składzie pochodną kwasu salicylowego związku, który tak namiętnie jest używany przy kuracji z kwasami.Kwas acetylosalicytowy, bo o tej pochodnej mowa, jest "łagodniejszy" i ma lżejsze działanie.


 Moją kurację zaczynam od dziś , jestem ciekawa czy moja skóra ulegnie poprawie czy pozostanie w tym samym stanie!Dam Wam znać za kilka tygodni!


Używałyście?Jakie były rezultaty?
buziaki
Ania


1 comment:

  1. nie mogłam jej stosować, strasznie piekła mnie po niej twarz

    ReplyDelete

NIE ZOSTAWIAJCIE KOMENTARZY SŁUŻĄCYCH AUTOPROMOCJI BĄDŹ STRON PERSONALNYCH. WSZYSTKIE WIADOMOŚCI ZAWIERAJĄCE TAKIE TREŚCI - BĘDĄ USUWANE