Pandora Daisy Ring - zupełnie przypadkowy zakup ;)

Obłęd w związku z wymienioną w tytule marką długo panoszył się w mojej głowie. Bez przerwy odwiedzałam ich sklep oraz stronę internetową aby tylko popatrzeć na coraz to piękniejsze błyskotki oraz nowe kolekcje.Dzięki takiej obsesji do mojej kolekcji biżuterii trafiło kilka zawieszek oraz bransoletka ;)
Ostatnio szwędając się po centrum handlowym w poszukiwaniu " ostatnich dopięć" na wyjazd na urlop - wstąpiłam, zupełnie przypadkowo, do owego sklepu…I wyszłam…Nie sama ;) 


Idealny motyw na lato!Lekki, delikatny i subtelny a jednocześnie rzucający się w oczy - wykonany ze srebra akcent na naszym palcu z śnieżnobiałym, emaliowanym wypełnieniem stanowi niesamowity dodatek na dłoni.Z całą pewnością przykuwa uwagę.Projekt błyskotki był prezyjnie przemyślany, ponieważ idealnie konfiguruje się ze swoją siostrą ( bratem..?) zaprojektowaną na wzór trzech małych kwiatków wygiętych w półksiężyc tak aby we wgłębienie idealnie wpasować właśnie ten -  pojedynczy.
Wierzcie mi, całość wygląda zjawiskowo i  nie ma się co dziwić że większe rodzeństwo będzie moim kolejnym zakupem :)


Zestawienie obu świecidełek widziałam już nie raz, ba nawet sama próbowałam na własnej dłoni, efekt istotni  przyciąga oko !Niestety tym razem jeszcze go Wam nie przedstawię, ale bądźcie pewni - gdy tylko wyląduje w moich łapkach - dam Wam znać!!!
buziaki
Ania

"Lash base" od Essence - czy warto ?


Białe bazy pod tusz do rzęs święciły swoje triumfy już dobrych kilka lat temu.Do dziś pamiętam jaką rewolucję wywołała czerwono-biała mascara z L'oreal, gdzie z jednej strony mięliśmy tusz, natomiast z drugiej wspomnianą "podwalinę" ;).
Z tygodnia na tydzien kosmetyki tego typu wyrastały jak grzyby po deszczu, drogeryjne marki prześcigały się w lepszym wyeksopnowaniu towaru, aby przebić konkurencję.
Białe specyfiki  zrewolucjonizowały sposób aplikacji tuszu – podstawa, istotnie budowala solidny fundament pod tusz.Powtarzając aplikację kilkakrotnie, można było uzyskać zaskakujacy efekt.
Nie wiem tak naprawdę co sprawiło iż przestałam sięgać po kolejne egzemoparze – moja fascynacja chyba wymarła śmiercią naturalną, chęcią sprawdzenia czegoś innego.
Pomimo elektryzujacego efektu, nakładanie było czasochłonne,
wysychanie poszczególnych warstw ciągnęło się w nieskończoność.I kto wie czy to właśnie brak tych kilku chwil każdego dnia nie sprawił że wróciłam do tradycyjnych maskar.
Jakiś czas temu dotarła do mnie wiadomość o wypuszczeniu przez Essence białej tubki ze specyfikiem w środku, który ma za zadanie, tak jak jego poprzednicy, tworzyć solidny fundament pod  tusz.Szufladka ze wspomnieniami z przeszłości wysunęła sie niezwłocznie!
Wspominając dobre dzialanie tych starszych  - Baza s Essence wylądowala na mojej " do kupienia w Polsce "liscie.
Dziś po konkretnym jej przetestowaniu chce powiedziec co o niej mysle ;)


Białe opakowanie o pojemności 9 ml z różowymi rzucającymi się w oczy elementami z pewnością przykuwa uwagę.Szczoteczka jest w tradycyjnym, regularnym kształcie z miekkim, delikatnym włosiem.
Kosmetyk ma przyjemną konsystencję, lekko sie nakłada na rzęsy, otulając białą mazią każdą jedną z nich.Nie skleja się , nie tworzy grudek, czy pajęczych łapek.
Osobiście nakładam grubą warstwę, aby spotęgować efekt dzialania maskary. Wyciągnięcie naszych rzęs jest nieziemskie - dla ścisłości baza była testowana przeze mnie w kombinacji z różnymi tuszami - nie tylko jednym ulubionym - wredoty nieprzychylne także wzięłam pod uwagę :).
Baza dosłownie płynie po strukturze włosa otulając ją od nasady aż po sam koniec.Dzięki precyzyjniej w swojej prostocie szczoteczce - biała maź otula dokładnie każdą jedną rzęsę.
W efekcie uzyskujemy mega ogromną burzę rzęs na którą bezpośrednio nakładamy ulubiony tusz.
Efekt jest piorunujący!Biały puch jest ekspresowo pokrywany czernią tuszu, rzęsy są wydłużone pogrubione i uwaga - nie sklejone!Włoski nie tracą na swojej giętkości, nie opadają - przy użyciu zalotki są podkręcone kilka dobrych godzin.
Rewelacja - w mojej ocenie na 10…kosmetyk otrzymuje …10!Niedrogi - ogólnodostępny, działa - czego więcej chcieć.. :)?
Używałyście?Jak się u Was sprawdził ?Dajcie znać!
buziaki
Ania