Faszerowany bakłażan - wersja jarska


Zwykle kiedy mam ochotę na faszerowane warzywa  sięgam po paprykę - warzywo, które zawsze gości w mojej kuchni . Do przekrojonej na połówki, bądź całej z odkrojonym ogonkiem pakowałam farsz przeważnie zrobiony z cotygodniowego przeglądu lodówki ;) (kto zjada ostatki ten piękny i gładki !)
W dzień mojej zachcianki papryki jednak nie był , a był za to ten oto fioletowy Pan :)Niewiele myśląc chwyciłam warzywko przekroiłam na pól i zaczęłam działać !

Składniki:

1 średni bakłażan
1 pomidor
2 jajka
kilka gałązek świeżego koperku
1 średnia cebula
Olej do smażenia
Dowolne przyprawy do smaku - ja użyłam przede wszystkich suszonych ziaren chilli i szczypty soli.

Wykonanie

Bakłażana kroimy na pół. Miąższ  wykrawamy łyżką i kroimy w kostkę.Cebulę obieramy, kroimy w kostkę.Na rozgrzaną patelnie wylewamy jedną łyżkę oleju i wrzucamy cebulę, smażymy do momentu zeszklenia, nie dolewamy więcej oleju - jeśli cebula się zacznie przypalać podlewamy wodą.
Dodajemy pokrojony miąższ bakłażana , dodajmy chilli, sól  i dusimy przez kilka minut .Jajka rozbijamy i mieszamy aż żółtko i białko połączą się w całość. Uduszony farsz ściągamy z ognia i dodajemy pokrojony koperek. Tak przygotowanym nadzieniem wypełniamy wydrążone połówki. Na wierzchu układamy pokrojonego w drobną kostkę pomidora i zalewamy jajkiem.
Wkładamy do rozgrzanego piekarnika na 20 minut.Kiedy jajko zacznie się ścinać zmieniamy program na "grillowanie" aby wierzchnia warstwa troszkę się przypiekła i była chrupiąca!



Jeśli chcecie zgrzeszyć i bardziej podrasować potrawę polecam dodanie na patelnię pokrojoną szynkę, bądź kurczaka, a zanim przełączycie program w piekarniku na grillowanie, posypcie bakłażana serem :) !
Smacznego!
Ania

Mój przepis na soczystą pieczeń wołową



Jedynymi wypiekami które rzadko kiedy mi naprawdę wychodzą, są ciasta i pieczenie.Jak te pierwsze nigdy mi nie wyrosną, bądź wyciągnę zakalec, tak  druga kategoria zwykle wychodzi mi gumowata, bądź sucha jak wiór.
Pieczenie zawsze kojarzyły mi się z domem i świąteczną atmosferą, moja mam była mistrzynią w marynowaniu i dopieszczaniu każdego jednego skrawka, dbając o każdy szczegół od początku do końca.
Wiele razy próbowałam się podjąć wyzwania jednak każda jedna próba kończyła się fiaskiem.., aż do ubiegłego weekendu kiedy wreszcie mogłam powiedzieć: TAK ,TO JEST TO !
Zaczynamy!

Składniki:
- większy kawałek chudej wołowiny( w moim przypadku około 800g,  im większy tym większa ilość przypraw)
- duża cebula
- 4-5 łyżek oliwy z oliwek ( ja tutaj użyłam tej typu Virgin)
- 4 ząbki czosnku
- pieprz
- zmielona słodka papryka
- kurkuma
- odrobina soli
- oregano
- majeranek
- lubczyk ( uwielbiany przeze mnie ostatnio!)

Dzień przed pieczeniem.
   Oliwę z oliwek, pieprz, kurkumę, sól, oregano, majeranek i lubczyk mieszamy razem aż wyjdzie nam wodnista pasta w wysokiej misce.Do tak przygotowanej mieszanki przekładamy uprzednio wypłukaną wołowinę i mieszamy całość razem.Obieramy cebulę, kroimy w piórka i dodajemy do miski ponownie mieszając.
  Czosnek wyciskamy prze praskę i nacieramy mięso.Tak wiem, łapki będą nieźle ubrudzone, ale wierzcie mi gra jest warta świeczki !Tak przygotowaną pieczeń wkładamy do lodówki na całą noc.
  Następnego dnia na kilka godzin przed wstawieniem do piekarnika, przewracamy mięso w misce na druga stronę i ponownie odstawiamy do lodówki.Po upływie naszego czasu rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni ( tylko nie na funkcję grillowania :D !)
Żaroodporne naczynie wykładamy dwoma długimi kawałkami folii aluminiowej ułożonej na krzyż.Kawałki mają być na tyle długie aby spokojnie zakryły pieczeń.
 Kiedy piekarnik się nagrzewa, na teflonowej patelni rozprowadzamy łyżkę oliwy, na której po rozgrzaniu obsmażamy wyjętą z zaprawy pieczeń.Pamiętajcie aby marynata została w misce - jej nie podsmażamy.
 Kiedy wołowina zmieni kolor z każdej strony przekładamy ją do wcześniej przygotowanego naczynia żaroodpornego. Wylewamy do środka zaprawę z miski.Pieczeń przykrywamy szczelnie folią i wkładamy do piekarnika na 2 godziny :) Jeśli kawałek mięsa jest dosyć duży czas pieczenia można wydłużyć o kilkanaście minut.
 Kiedy mięsko dojdzie wyłączamy piekarnik, nadal pozostawiając naczynie w środku , aby pieczeń miała czas na "relaks"- jakieś 20 minut.

Mój sekret: kiedy podejmowałam się próby pieczenia, zwykle porcję mięsa marynowałam i smażyłam na oleju roślinnym, zmiana tego właśnie składnika sprawiła że mięso stało się kruche i soczyste. Przypadek?Nie wiem ale działa ! 



Dajcie znać jeśli wypróbowałyście mój przepis
buziaki
Ania

KiKO - lakiery do paznokci





O firmie KIKO słyszałam dawno temu, był nawet okres, gdzie , nie wiedzieć czemu, byłam święcie przekonana, że marka pochodzi z naszych polskich stron !BŁĄD!Więc wiadomość dla tych , którzy nadal są w błędzie - firma pochodzi z Włoch - to tak na marginesie ;)
Informacje, które do mnie zewsząd docierały były głównie skupione na kosmetykach kolorowych: podkładach, pudrach, cieniach, o ile mnie pamięć nie myli nie spotkałam się z omawianiem lakierów do paznokci , dlatego też, będąc ostatnio w Londynie w jednym z firmowych sklepów marki, zdecydowałam się na kupno tych właśnie ostatnich.
Blat ze stojakami z tymi właśnie produktami ciągnął się w nieskończoność i jak tu miałąm wybrać jeden?Jak w morzu tylu kolorów, efektów i wykończeń podjąć  decyzję?
Po burzy muzgów i konsultacji z moją kompanką zakupów zdecydowałam się na dwa: przepiękny malinowo-czereśniowy kolor ze złotą poświatą o numerze 277 oraz matowy, fiolet idealny na jesień o numerze 379




Oba lakiery mają świetna konsystencję, stosunkowo dobre krycie i niesamowite nasycenie koloru.Czy wspomniałam, że błyskawicznie wysychają? W ekspresowym tempie! Nie trzeba  aplikować żadnego dodatkowego specyfiku typu top coat - płytka jest twarda jak głaz już po dosłownie kilku chwilach!Lakier dwa w jednym? Może! Nie wnikam, efekt końcowy mnie zadowala więc jestem na tak!

Macie?Używacie?Dajcie znać jakie są Wasze  opinie! 
buziaki
Ania